"Czasem nadchodzą takie chwile znudzenia, ale to raczej "czynnikiem ludzkim" niż muzyką..."

Czasem nadchodzą takie chwile znudzenia, ale to raczej czynnikiem ludzkim niż muzyką...

Rozmowa z Bogdanem Witą z grupy Carrantuohill

Od naszego ostatniego wywiadu upłynęły ponad 2 lata. Mieliśmy okazję porozmawiać o krążku „Touch Ireland”, którego premiera miała wówczas miejsce. Ciekaw jestem jak z perspektywy czasu ocenilibyście ten miniony okres w karierze zespołu? W jakim stopniu wpłynął on na rozwój granej przez Was muzyki?
Dla zespołu Carrantuohill funkcjonującego blisko ćwierć wieku owe 2 lata nie były jakimś wyjątkowym okresem, który mógłby wpłynąć na szczególny rozwój zespołu. Ot zwyczajnie… koncerty, koncerty, koncerty… Chociaż jest jeden istotny fakt godny odnotowania: Carrantuohill otrzymał status ZŁOTEJ PŁYTY za krążek „Inis”. To dla nas bardzo budujące.

Podczas przytoczonej przeze mnie rozmowy wspominaliście o tzw. świeżości grania, której obecność stanowi nieodzowny element Waszej twórczości. Odpoczywacie od muzyki gdy wymaga tego sytuacja, by uniknąć „zmęczenia materiału”. Jaka jest Waszym zdaniem najlepsza recepta na brak monotonii i czerpanie radości z grania, zwłaszcza w sytuacji zespołu z tak dużym bagażem doświadczeń jak Wy?
To dzieje się na szczęście bardzo naturalnie. Są miesiące kiedy mamy dużo koncertów, ale są i takie, kiedy tych wyjazdów i koncertowania jest mniej – wówczas odczuwamy taki właśnie „oddech od naszej muzyki”. Skupiamy się wówczas bardziej na pracy w studio, komponowaniu… nabieramy w ten sposób właśnie owej „świeżości”. Na pewno jednak nie jest to odkładanie instrumentu w kąt !

1 czerwca 2010 roku ukazała się Wasza najnowsza i jak na razie ostatnia w dorobku płyta, zatytułowana „Celtic Dream”. Na krążku odnajdziemy zapis koncertu Carrantuohill, który odbył się w listopadzie 2009 roku w Pocysterskim Zespole Pałacowo-Klasztornym w Rudach. Ważnym elementem tego przedsięwzięcia była niewątpliwie obecność Pani Anny Dymnej. Jak wspominacie współpracę z tą niezwykle utalentowaną artystką? Czy nie trudno było namówić ją do wspólnego występu?
Współpraca z Anną Dymną od zawsze (odkąd pamiętam) układała nam się wspaniale. To nie tylko utalentowana artystka, ale przede wszystkim cudowna osobowość. Ma w sobie tyle pozytywnej energii, tyle radości, tyle ciepła i uczucia, że każde z nią spotkanie to dla nas wielkie przeżycie.

Oczywiście niezwykle trudno jest ustalić spotkanie z Anią – wszak jest to osoba niezwykle zapracowana, zaangażowana w wiele działań artystycznych, prowadzi swoją fundację, itd… Powiem tylko tyle: tak na 100% byliśmy pewni, że przyjedzie do nas do Bazyliki w Rudach dopiero w momencie kiedy przybyła na miejsce…?!?

W styczniu 2011 roku płyta „Inis” osiągnęła status złotej. To nie lada wyczyn, zwłaszcza gdy spojrzymy na tendencje przemysłu muzycznego w Polsce. Zespołowi folkowemu nie łatwo zaistnieć w świadomości potencjalnego słuchacza. Jak postrzegacie sukces komercyjny tego albumu? W jakim stopniu fakt pojawienia się na nim wielu znakomitości muzycznych (gościnnie wystąpili m.in. Anna Maria Jopek, Paweł Kukiz oraz Stanisław Sojka – przyp. red.) pomógł w promocji tego krążka?
Tak – ZŁOTA płyta dla zespołu folkowego i do tego wydającego płyty we własnym wydawnictwie, bez wsparcia wielkich firm fonograficznych to istotnie wyjątkowe zjawisko na rynku muzycznym. Oczywiście, że udział wielu znamienitych gości pomógł nam dotrzeć do szerszego grona słuchaczy i odbiorców naszej płyty. Ale to zawsze była i będzie „NASZA” płyta, bo przez nas wymyślona, przez nas zaaranżowana, zrealizowana i wydana.

Na polskim rynku, jako zespół istniejcie od 1987 roku. Na Waszym koncie odnajdziemy 13 wydawnictw muzycznych oraz niezliczoną ilość koncertów i występów na scenie. Osobiście, miałem możliwość ujrzeć Was „na żywo” podczas organizowanych w Nowej Słupi Dymarków Świętokrzyskich w 2009 roku. Powiedzcie, skąd w Was tyle energii i wiary w siłę Waszej twórczości? Czy po tak długim czasie grania razem, nie potrzebujecie odpocząć od siebie – zmienić otoczenie?
Czasem nadchodzą takie chwile znudzenia… ale to raczej „czynnikiem ludzkim” niż muzyką. Energię czerpiemy właśnie z muzyki. Dzięki Bogu tu nie ma znudzenia… wręcz przeciwnie…

Ciekaw jestem Waszych planów na przyszłość. Od premiery „Celtic Dream” upłynęło chyba wystarczająco dużo czasu, aby pomyśleć o nowym projekcie, np. albumie studyjnym. Czego mogą spodziewać się fani Waszej twórczości w ciągu najbliższych kilku miesięcy? Czym zaskoczycie tych, którym prezentowana przez Was muzyka przypadła na stałe do gustu?
Płytę studyjną nagrywamy już od kilku lat ! To nie jest tak, że jak nagrywamy koncert to nie pracujemy w studio. Mamy własne studio i wiele chwil spędzamy tam właśnie. Chciałbym się nie mylić, ale nasza studyjna płyta ukaże się najprawdopodobniej na początku przyszłego roku… na jubileuszowy 25 rok działalności zespołu.
Czy będzie zaskoczeniem dla naszych fanów ?
Nie wiem… zobaczymy.

W przytoczonym przeze mnie wywiadzie dla naszego serwisu, mówiliście także o tęsknocie za repertuarem śpiewanym – tzw. „tęsknocie za piosenką”. Jak sami przyznajecie, jesteście bowiem zespołem stricte instrumentalnym. Powiedzcie proszę, czy ta chęć zmiany dotychczasowej „polityki muzycznej” nadal istnieje w Waszej świadomości? Wciąż odczuwacie potrzebę wzbogacenia repertuaru grupy? No dobra… to będzie niewątpliwie owo „zaskoczenie”. Na nowej studyjnej płycie Carrantuohill pojawi się wiele piosenek !!!
Od pewnego czasu współpracuje z nami bardzo blisko Kasia SOBEK. Ślicznie śpiewa i to jej głos będzie głównie dominował na płycie; Ale nie tylko…

Dla wielu artystów muzyka jest czymś więcej niż tylko pracą. To spełnienie marzeń, możliwość zaistnienia i dzielenia się z innymi talentem otrzymanym od losu. A czym jest ona dla Was? Jaką rolę odgrywa w Waszym codziennym życiu?
Dla mnie osobiście to właśnie wielki dar od Boga. Robię to co lubię, co sprawia mi przyjemność, w czym mogę się spełniać – a jednocześnie mogę to traktować jako swój zawód, profesję i sposób na utrzymanie siebie i rodziny.

Pozwólcie, że na zakończenie zapytam o Wasze inspiracje muzyczne? Jacy muzycy bądź grupy sceniczne odcisnęły swe piętno na obecnej twórczości Carrantuohill?
Jest ich wiele. I to w różnych kategoriach: od muzyków folkowych z Irlandii (takich jak: The Chieftains, Liam O`Flynn, Arty Mc Glynn, The Dannan, Lunasa, Solas, …) poprzez wielu muzyków i zespołów rockowych (Peter Gabriel, Roger Waters, Kate Bush, Sting, Alan Parsons, …) a skończywszy na wielu muzykach ze świata jazzu (Bernard Maseli, Urszula Dudziak, Krzysztof Ścierański, …);
Słuchamy niemal każdej muzyki, bo niemal w każdej można znaleźć ciekawe pomysły i inspiracje.

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu przyszłych sukcesów.
Dziękuję również.

Rozmawiał Kamil Mroziński

author

Sebastian Płatek

Redaktor naczelny
 redakcja@netfan.pl

 07.07.2011   fot. carrantuohill.art.pl

Funktor w Hard Rock Cafe!

Beth Hart po raz pierwszy w Polsce

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
Trwa ładowanie zdjęć