Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.
Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zapoznaj się z Polityką cookies. Dowiedz się więcej o ciasteczkach.

Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Kayah & Bregovic
Strona główna » News: Chcę być aktorem wszechstronnym
Chcę być aktorem wszechstronnym
fot. mat. prasowe
Chcę być aktorem wszechstronnym
Autor:Bartosz Domagała,  Data publikacji: 07.09.2010 | Drukuj
Słowa kluczowe: Artur Gotz
Z wykształcenia jesteś aktorem, lecz teraz właśnie prezentujesz nam swoją debiutancką płytę i występujesz w roli wokalisty. Gdy stoisz na scenie podczas Swojego recitalu starasz się połączyć te dwa światy?
Tak, łączę te światy, bo samo śpiewanie mnie nudzi. To coś pomiędzy kabaretem, recitalem, a teatrem. Z tych wszystkich rzeczy czerpię i staram się nie zanudzić publiczności. W każdej piosence staram się stworzyć prawdziwą postać i opowiedzieć jakąś historię.
REKLAMA

Marcus & Martinus - Together News
Piosenka kabaretowa to dziś coraz mniej popularna i archaiczna forma wyrazu. Skąd w młodym człowieku zamiłowanie do tej pięknej, lecz elitarnej sztuki?
Zamiłowanie w ogóle do sztuki zaszczepiła mi moja mama i babcia. W naszej rodzinie były tradycje chodzenia do teatru i na koncerty. Dzięki temu od najmłodszych lat obcowałem z fantastycznymi spektaklami w Krakowie i całej Polsce, a także chodziłem na recitale Ewy Demarczyk czy Marka Grechuty. Jest to piękna i faktycznie elitarna sztuka, bo sztuka musi być elitarna, bo jest sztuką. Po prostu. Jeśli nie chciałbym robić sztuki, to zaśpiewałbym „bum cyk cyk tra la la”. Nie uważam jednak, że jest to archaiczna forma wyrazu. Co to znaczy archaiczna? To tak jakby powiedzieć o teatrze, że jest archaiczny, bo wywodzi się z antyku, albo, że Leonadro da Vinci jest archaiczny. Piosenka narodziła się z kabaretu całkiem niedawno i właśnie w takiej formie kabaretowo-aktorsko-literackiej była najbardziej popularna we Francji, Niemczech, Rosji i właśnie w Polsce. Nie wiem dlaczego na siłę próbujemy być amerykańscy, czy angielscy. Dlaczego musimy się ciągle na kimś wzorować? To wynika chyba z naszych polskich kompleksów – nie potrafimy docenić naszego położenia geograficznego, naszej kultury. Próbujemy być tacy „cool”, tak nam się wydaje. Ale to nigdy nie będzie nasze i jesteśmy w tym śmieszni. To nie tylko moje zdanie, ale zdanie moich zagranicznych znajomych. A poza tym proszę mi uwierzyć, piosenka kabaretowa wcale nie jest mniej popularna. Pomimo, że w radio i telewizji ona nie istnieje, ja i inni wykonawcy gramy wiele koncertów i ludzie są spragnieni czegoś sensownego – z dobrym tekstem i dobrym muzyką.

Sporo podróżujesz, nie tylko po Europie. Na koncie masz bardzo entuzjastyczne przyjęcie przez Polonię w USA. Jakie uczucia towarzyszyły Ci, kiedy stojąc na scenie dawałeś ludziom choć namiastkę polskiej kultury, za którą pewnie nie jeden z nich tęskni?
Nie wiem, nie skupiam się na tym kto jest na widowni i gdzie śpiewam. Naprawdę nie ma to znaczenia czy gram w Chorzowie, Warszawie, Kędzierzynie Koźlu czy w USA. Najważniejsze jest to, co mam do opowiedzenia – sens i temat. Natomiast często spotykam się z polonijną publicznością na bankietach po koncertach i dużo rozmawiamy. Wtedy widzę w ich oczach tęsknotę.

Twoja płyta “Obiekt seksualny” w rozmaity sposób opisuje relację damsko-męskie. Co zadecydowało o takiej właśnie jej tematyce? Czy poprzez piosenki, które śpiewasz chciałeś opowiedzieć o tym jak ty rozumiesz zawiłe i niewyjaśnione relację pomiędzy przedstawicielami obu płci?
Takie piosenki dostawałem od swoich autorów, to tylko wybór piosenek z mojego repertuaru, który jest większy. A relacje damsko-męskie interesują chyba wszystkich żyjących i zdrowych ludzi. Ja za pomocą tych piosenek patrzę na te relacje z przymrużeniem oka.

Na albumie znalazło się aż 17 utworów, a za każdym z nich kryją się wielkie nazwiska. Począwszy od Zygmunta Koniecznego poprzez Agnieszkę Osiecką, Michała Zabłockiego, a nawet Wojciecha Waglewskiego. Czy wybór utworów, których możemy wysłuchać był zależny tylko i wyłącznie od Ciebie i te właśnie kompozycje chciałeś zaśpiewać na albumie?
Tak, to mój wybór, ale z piosenek, które dostałem od kompozytorów i autorów – Zygmunta Koniecznego, Darka Rzontkowskiego i Marka Michalaka. Piosenka Waglewskiego została zapożyczona, bo tematycznie bardzo pasowała do całości.

Na płycie oraz na scenie towarzyszy Ci zespół składający się głównie z instrumentów akustycznych. Dzięki takiej konfiguracji Twoja muzyka brzmi bardzo prawdziwie i naturalnie. Tak jakby wypływała prosto z serca. Czy przed nagraniem tej płyty właśnie taką lekkość i swobodę chciałeś osiągnąć?
Tak, lekkość jest najważniejsza. W ogóle żyjemy w tak ponurym świecie, po co jeszcze się dobijać. Poza tym to materiał, który był grany wiele razy na koncertach, więc stał się też lekki, ale nie banalny.

Jak zarekomendował byś Swój debiutancki album gdybyś chciał, aby sięgnęli po niego ludzie którzy do tej pory nigdy nie spotkali się z piosenką aktorską?
Jeśli macie trochę poczucia humoru – sięgnijcie po tę płytę. Same tytuły piosenek bronią się za siebie – „Obciążę cię za moją ciążę”, „Mam oczy pod pachami”, „Nie zażyłem pigułki”, „Kobiety są jak pierogi”… i sprawdźcie czy macie „Usposobienie przyjemne” …

Jaką publiczność można spotkać na Twoich recitalach. Czy są to tylko i wyłącznie elitarni słuchacze i miłośnicy piosenki aktorskiej, czy też spotykasz ludzi z zupełnie “obcego świata”, których po prostu zaciekawiła Twoja osoba oraz piosenki, które śpiewasz ?
Publiczność jest bardzo zróżnicowana – ludzie młodzi, bardzo młodzi i starsi. Są to zarówno miłośnicy piosenki aktorskiej, jak i ludzie, którzy z przypadku trafili na mój koncert. Kiedyś trafiła na mój koncert grupa hip-hopowców, podeszli do mnie i powiedzieli „szacun”, więc ta muzyka trafia do każdego.

Jesteś bardzo aktywnym człowiekiem. Oprócz działań teatralno-filmowych, aktualnie zajęty promocją swojej płyty, a oprócz tego znajdujesz czas aby prowadzić warsztaty dla młodych ludzi zgłębiających dopiero tajniki sztuki aktorskiej. Który z tych zajęć dają ci największą satysfakcję?
Staram się łączyć wszystkie te działania. Po prostu chcę być aktorem wszechstronnym, ale też po to, żeby się nie znudzić tylko samym teatrem , czy samym śpiewaniem. Lubię nowe wyzwania i eksperymenty.

Masz na swoim koncie wiele ról teatralnych oraz sporo epizodów filmowych i serialowych. Czy twoja aktywność na muzycznej scenie zajmuje Ci teraz tyle czasu, że sprawy aktorskie odłożysz na dalszy plan, czy też nadal będziemy mogli oglądać Ciebie na deskach teatru?
Cały czas gram w teatrach, przygotowuje się do dużej roli w dwuosobowym spektaklu, więc absolutnie z aktorstwem nie zrywam. Piosenka jest dopełnieniem moich aktorskich przygód.

Nie obawiasz się, że Twoja muzyka może mieć problemy z przebiciem się do szerszego grona odbiorców. Mimo, iż polska scena piosenki aktorskiej stoi na naprawdę wysokim poziomie to niestety nie ma dla niej miejsca w mediach.
Nie obawiam się. Recenzentem tego co robię jest publiczność i dopóki jest dla kogo śpiewać, będę śpiewał. A to, że takiej muzyki nie ma w mediach, to co ja na to mogę poradzić. Niestety Polacy nie promują w ogóle polskiej, wartościowej muzyki. W ogóle polska muzyka jest słabo obecna w mediach. Inaczej jest we Francji. Tam przede wszystkim emituje się francuskie piosenki. Może kiedyś zmądrzejemy. Cały czas tego nie rozumiem… Kiedyś w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Polacy nie byli aż tak wykształceni, ale słuchali piosenek Ewy Demarczyk, Czesława Niemena, Wojciecha Młynarskiego, Marka Grechuty czy Kabaretu Starszych Panów. Dziś to byliby zapewne artyści niszowi, bo ich teksty i muzyka jest za „mądra”.Ale kto tu zgłupiał? Bo przecież nie publiczność, która przecież jest bardziej wykształcona jak 40 lat temu.

Czy emocje jakie towarzyszą Ci podczas występu na deskach teatru w spektaklu i te które odczuwasz podczas solowych recitali są do siebie porównywalne. Czy większa trema towarzyszy Ci przed kolejną premierą teatralną czy podczas koncertów promujących twój album?
Emocje są bardzo podobne, bo zawsze staram się przekazać prawdziwe emocje – w spektaklu czy koncercie. Zawsze chwilę się skupiam i wychodzę – gram czy śpiewam. A trema jest tylko mobilizująca. Największa jest przed premierą i przed zaśpiewaniem nowej piosenki.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Bartosz Domagała


Komentarze (0)Dodaj komentarz
 
Bilety w NetFan.pl!
Konkursy
Lura - Heranca
Ray Wilson - Time & Distance
Partnerzy serwisu
Universal Music PolskaSony MusicMy MusicWarner Music PolandMagic RecordsSP RecordsMJMMystic ProductionMTJ
LUNAMetal Mind ProductionsSTX JamboreeBox MusicIron MediaTop 80Kinoteatr RialtoGliwicki Teatr MuzycznyAgora S.A
TicketProInterTicketBilety24Biletomat.plBiletin
O Firmie | Redakcja | Polityka prywatności | Patronat medialny | Bannery NetFan.pl | Dołącz do nas | RSS
Facebook NetFan.pl  NetFan TV  Nasza Klasa Twitter
Zawarte na stronie materiały podlegają polityce ochrony prywatności.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy publikowanych przez Użytkowników.
Twórcy witryny: Sebastian Płatek & Piotr Strzępka
Wszelkie prawa zastrzeżone Serwis muzyczny NetFan.pl 2003-2017 ®