Niezbędne
Zapewniają podstawowe działanie strony, bezpieczeństwo oraz zapamiętanie Twojej decyzji dotyczącej zgód.

Ma 10 lat, gra na gitarze, występuje w musicalu „Szkoła Rocka” i właśnie ma za sobą występ na Arenie Katowice podczas koncertu „Antologia – Pieśni Współczesne”. Kim jest Janek Srokowski i jak wygląda jego muzyczna przygoda? O kulisach koncertu, teatrze, ulubionych wykonawcach i marzeniach opowiedział w rozmowie z NetFan.pl.
Cześć Janek. Kilka dni temu, miałeś okazję zaśpiewać podczas koncertu „Antologia – Pieśni Współczesne” na Arenie Katowice, występując u boku Miuosha i Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Pewnie było to dla Ciebie ogromne przeżycie. Emocje już trochę opadły?
Można powiedzieć, że tak, ale dalej myślę o tym pięknym przeżyciu.
Rozmawiamy w dniu Twoich 10-tych urodzin. Przyjmij zatem najserdeczniejsze życzenia od całej redakcji i Czytelników NetFan.pl. Czy możesz nam opowiedzieć, jak to się stało, że zostałeś zaproszony do udziału w tak dużym koncercie?
Siedziałem z tatą w teatrze na próbie gitarowej do musicalu, kiedy nagle zadzwonił Miuosh. Dowiedział się od kogoś, że jest taki Janek i zaproponował mi udział w koncercie. Bardzo się ucieszyłem i od razu chciałem spróbować swoich sił.
Jakie to uczucie wyjść na tak dużą scenę i wystąpić przed tak ogromną publicznością? Zmierzyłeś się z trudnym i wymagającym wokalnie utworem jakim była „Pieśń pierwsza”, który w oryginale wykonuje Krzysztof Kijewski. Miałeś dużą tremę czy był to totalny luzik? (śmiech przyp. red)
Na początku miałem wielki luzik (śmiech przyp.red), ale kiedy wszedłem na scenę i zobaczyłem ile jest ludzi, trochę chwycił mnie stres. Potem było już lepiej.
Wiesz, tego stresu kompletnie nie było widać. Serio! Byłeś bardzo skupiony i skoncentrowany i to mnie właśnie w Tobie urzekło, że zacząłem się zastanawiać, kim jest ten mały odważny chłopak (śmiech przyp. red).
A możesz mi opowiedzieć, jak wyglądały przygotowania do koncertu? Ile czasu ćwiczyłeś „Pieśń pierwszą” zanim wyszedłeś na scenę Areny Katowice?
Piosenki nauczyłem się w samochodzie, wracając z tatą z teatru w Chorzowie do Paniówek.
No to szacun! Bo to nie jest łatwa piosenka. Ma kilka pułapek, które pewnie byłyby wyzwaniem dla dorosłych wokalistów. A jakie masz najfajniejsze wspomnienie z tego koncertu?
Moje najfajniejsze wspomnienie to moment, kiedy schodziłem ze sceny i usłyszałem piękne brawa.
Miałeś okazję wystąpić na jednej scenie z gwiazdami polskiej sceny muzycznej. Czy udało Ci się z którymś z tych artystów porozmawiać, porobić pamiątkowe zdjęcia, a może otrzymać jakieś cenne wskazówki i rady?
Najcenniejsze wskazówki dali mi rodzice, którzy są muzykami. Tata jest perkusistą, mama śpiewa. Po próbie podszedł do mnie Tomek Organek i powiedział, że super śpiewam i życzył powodzenia. Miałem też ogromne wsparcie wszystkich pracujących przy koncercie.
Po Twoim występie, otrzymałeś owację od publiczności. To był na serio świetny występ! Pamiętasz ten moment, czy może emocje były zbyt duże?
Emocje po takich brawach są nie do opisania.
No dobra, repertuar z którym się zmierzyłeś był bardzo wymagający. Ale coś mi moja intuicja podpowiada, że na co dzień słuchasz trochę innej muzyki. Jakie masz grono swoich ulubionych wykonawców? Przyznam, że gdy zobaczyłem Cię na zdjęciach w koszulce zespołu Queen, którego jestem fanem, od razu wiedziałem, że muszę namówić Cię na wywiad. (śmiech przyp. red).
Moje ulubione zespoły to Queen, Metallica, Korn, AC/DC, Motörhead i Nirvana. Uwielbiam też muzykę filmową i orkiestrową, np. Danny’ego Elfmana. U mnie w domu muzyka gra cały czas.

Zdradzę Ci pewien sekret: U mnie też! A pamiętasz, jak zaczęła się Twoja przygoda muzyczna? Z tego co się orientuję, muzyka w Twoim domu jest dość mocno obecna.
Moja mama grała Marię Magdalenę w „Jesus Christ Superstar”, a ja byłem jeszcze w brzuchu (śmiech przyp.red). Tata jest muzykiem sesyjnym po Akademii Muzycznej w Katowicach. Dziadek jest wiolonczelistą, babcia pianistką, ciocia była w Śląsku – muzyka była zawsze wokół mnie. Jako mały chłopak śpiewałem Michaela Jacksona do lustra. Tata zabierał mnie na West End i zakochałem się w musicalach. Teraz uczę się też w szkole muzycznej w Katowicach.
Apropos musicali. Szerszej publiczności, dałeś się już poznać dzięki występom w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, gdzie wcielasz się w rolę Zaca w musicalu „School Of Rock”. Co prawda, jeszcze tego musicalu nie oglądałem, ale obiecuję, że jak tylko znów się pojawi w repertuarze, to z pewnością się wybiorę, mam nadzieję, że trafię na obsadę z Twoim udziałem. Pamiętam jednak film, „School of Rock” ze świetnymi kreacjami aktorskimi i muzyką. Nie jest to łatwa rola, bo łączy ze sobą kilka elementów: grę aktorską, śpiew i przede wszystkim grę na gitarze. Jak zaczęła się Twoja przygoda z teatrem?
Rola jest trudna – śpiew, choreografia i gitara to kosmos, ale solidnie się przygotowywałem. Teatr był w moim życiu zawsze, więc czuję się tam swobodnie, bo znam ludzi i traktuję to jak drugi dom.
Wspomniałeś, że uczysz się w szkole muzycznej w Katowicach. Jak udaje Ci się godzić obowiązki szkolne z nauką śpiewu i gry na gitarze?
Nie wyrabiam (śmiech przyp.red), wszystko jest na szybko i na mojej głowie, ale to kocham i wolę to niż bieganie z kolegami po lekcjach.
Oprócz muzyki, czym się jeszcze interesujesz?
Zbieram figurki Batmana i lubię jeździć na rowerze.
Miałem okazję współpracować z utalentowanymi dzieciakami. Z niektórymi nawet tworzyliśmy piosenki, nagrywaliśmy płyty. Czy chciałbyś kiedyś spróbować swoich sił w programie typu talent show? Jeśli tak, bardziej jako wokalista, gitarzysta czy jedno i drugie?
Pewnie, że tak. Chciałbym przeżyć coś jak moja mama, która wygrała „Twoja Droga do Gwiazd”. Marzę też o własnej płycie. Śpiewałem już w studiu i bardzo mi się to podoba.

Kiedy 10-letni chłopak dostaje szansę występu na dużej scenie, na stadionie, to zastanawiam się jakie można mieć jeszcze muzyczne marzenia. Więc o tych muzycznych marzeniach trochę pogadajmy, co Ty na to?
Broadway i Eurowizja dla Dzieci. Chciałbym też grać na gitarze jak Maciek Gładysz z Wilków, mój idol i przyjaciel. To od niego i taty dostałem swojego pierwszego Fendera.
Rozmawiamy praktycznie przed zakończeniem roku szkolnego. Możesz nam zdradzić, czy Twoje wakacje będą w jakimś stopniu związane z muzyką, czy też wakacyjny wypoczynek spożytkujesz na inne przyjemności?
Będę odpoczywał i spał (śmiech przyp.red). Jadę na Hel, który kocham. Może zahaczę o koncerty, bo Wilki grają na Śląsku i może Maciek mnie zabierze.
Pochodzisz z małej miejscowości Paniówki, którą i tutaj być może trochę Cię zaskoczę, kojarzę między innymi z tego, że jest tam świetna piekarnia w której można kupić znakomity regionalny śląski kołocz z kruszonką. A jako, że jestem łasuchem, to pytanie musiało się pojawić w naszej rozmowie. Nie wiem czy próbowałeś, a jeśli nie to bardzo polecam (śmiech przyp. red). Jaka jest Twoja ulubiona potrawa lub deser, które mógłbyś jeść non stop?
Jestem wegetarianinem od urodzenia. Kocham naleśniki, curry, masło orzechowe i lody truskawkowe. Kołocz znam dobrze – sąsiadka przyniosła nam go po przeprowadzce do Paniówek. Najbardziej lubię z jabłkiem.
Zaśpiewałeś na stadionie, na którym swoje mecze rozgrywa zespół GKS Katowice, którego zresztą trener był na sobotnim koncercie. A jako, że trwają obecnie Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Interesujesz się futbolem? Masz jakiegoś ulubionego gracza czy drużynę którym kibicujesz?
Bardzo lubię Cristiano Ronaldo. Jest skupiony i zadaniowy – tak samo jak ja przed występami (śmiech przyp.red).
Dziękuję za rozmowę. Życzę Ci, abyś osiągnął tak wielki sukces jak Cristiano Ronaldo i za kilka lat zapełniał fanami stadiony!
Dziękuję za super pytania
Rozmawiał Sebastian Płatek