Niezbędne
Zapewniają podstawowe działanie strony, bezpieczeństwo oraz zapamiętanie Twojej decyzji dotyczącej zgód.

Są takie płyty, które nie potrzebują fajerwerków. Nie próbują być głośniejsze od świata. Wystarczy im gitara klasyczna, kontrabas i dwóch muzyków, którzy od lat słuchają się wzajemnie. Nowy album Janusza Strobla i Pawła Pańty to właśnie taka opowieść - skupiona, intymna, zbudowana z dźwięku, oddechu i ciszy. To rozmowa dwóch solistów, którzy nie rywalizują, tylko prowadzą dialog. Czasem szeptem, czasem z energią, ale zawsze uważnie.
To dość odważny skład: klasyczna gitara i kontrabas. Bez perkusji, bez fortepianu, bez wokalu. Skąd ten pomysł?
Janusz Strobel: Ten skład nie powstał z potrzeby zrobienia czegoś „innego” czy „oryginalnego”. To raczej naturalny etap naszej drogi. Gramy razem od wielu lat - w zespołach, z wokalistami, w większych składach. W pewnym momencie pojawiła się myśl: a co zostanie, jeśli zabierzemy wszystko, co dodatkowe? Jeśli zostanie tylko rdzeń - melodia, harmonia i puls? Gitara klasyczna i kontrabas to duet wymagający ogromnej dyscypliny. Nakładają się alikwoty, zakresy brzmieniowe są szerokie, łatwo o zagęszczenie faktury. Dlatego ta płyta jest w dużej mierze o redukcji. O tym, żeby zostawić tylko to, co konieczne.
Paweł Pańta: W takim duecie nie ma gdzie się schować. Każde potknięcie, każdy nadmiar, każdy niepotrzebny dźwięk jest natychmiast słyszalny. To wymaga pełnej koncentracji i wzajemnego zaufania. Kontrabas w tym projekcie nie jest tylko fundamentem harmonicznym. Oczywiście buduje przestrzeń, daje oparcie, ale bywa też narratorem. Czasem prowadzę temat, czasem wchodzę w kontrapunkt, czasem tylko podtrzymuję oddech. Ta kruchość, ta transparentność brzmienia sprawia, że muzyka jest bardzo bezpośrednia. Nie ma dekoracji. Jest rozmowa.
W jednym z wywiadów padło stwierdzenie, że kontrabas jest „duszą zespołu”.
Janusz Strobel: Podpisuję się pod tym w stu procentach. Kontrabas to instrument, który daje muzyce ciężar i głębię, ale też spokój. Jest opoką. W orkiestrze, w zespole jazzowym, w kameralnym składzie - zawsze coś się na nim opiera. A jeśli gra ktoś o takiej wrażliwości jak Paweł, to kontrabas przestaje być tylko fundamentem. Staje się równorzędnym partnerem, czasem wręcz przewodnikiem. W duecie to szczególnie słychać, bo nie ma nikogo, kto mógłby tę rolę przejąć.
Paweł Pańta: Ten duet to nie jest „gitara z akompaniamentem”. To dwóch solistów, którzy w danym momencie decydują, kto mówi pierwszy. Czasem Janusz buduje frazę, a ja ją komentuję. Czasem ja zaczynam od niskiego, szerokiego dźwięku, a gitara wchodzi w to jak światło. Nie ma tu podziału na ważniejsze i mniej ważne. Jest wspólna przestrzeń.
Improwizacja odgrywa tu dużą rolę?
Janusz Strobel: Improwizacja jest dla mnie naturalnym językiem. Nawet jeśli utwór ma określoną formę i zapisane ramy, to i tak za każdym razem budujemy go od nowa. To nie jest odtwarzanie. To jest reagowanie. Na siebie, na akustykę sali, na nastrój dnia. Cisza jest równie ważna jak dźwięk. Czasem to, czego nie zagramy, mówi więcej niż najbardziej rozbudowana fraza.
Paweł Pańta: Przy tej pracy bardzo mocno wróciło do mnie myślenie, że pauza to nie przerwa. Pauza to element formy. Wybrzmienie niskiego dźwięku kontrabasu potrafi zbudować napięcie, którego nie da się osiągnąć kaskadą nut. Ta muzyka żyje w przestrzeni między dźwiękami. I tam właśnie dzieje się najwięcej.
Płyta bywa opisywana jako intymna, pełna ciszy, refleksyjna. Zgadzacie się z tym?
Paweł Pańta: Tak, bo ona wymaga skupienia. Nie da się jej słuchać w biegu. To nie jest muzyka, która walczy o uwagę. Ona raczej zaprasza. Cisza jest dziś luksusem. My nie ścigamy się na tempo ani na ilość dźwięków. Czasem mniej naprawdę znaczy więcej.
Janusz Strobel: W muzyce, podobnie jak w rzeźbie, najpierw się coś dodaje, a potem odłupuje to, co zbędne. Eliminacja jest kluczowa. Zostaje esencja. I jeśli uda się zostawić tylko to, co naprawdę potrzebne, pojawia się przestrzeń. A w tej przestrzeni można oddychać.
Na jakich instrumentach nagraliście tę płytę?
Paweł Pańta: Gram na kontrabasie z pracowni Mariana Pawlika z Krakowa. To instrument, który pozwala wydobywać głębokie, miękkie brzmienia bez walki z materią. Kontrabas potrafi być wymagający - długi gryf, grube struny, duża fizyczność. Dobry instrument sprawia, że zapomina się o technicznych trudnościach i można skupić się na dźwięku.
Janusz Strobel: Ja gram na gitarze klasycznej Bogusława Terepki. To instrument o bardzo szlachetnym, klarownym brzmieniu. W duecie selektywność jest kluczowa, więc jakość instrumentu ma ogromne znaczenie. Obaj gramy na instrumentach polskich lutników i to jest dla nas ważne - bo to rzemiosło stoi dziś na naprawdę wysokim poziomie.
Janusz, grasz na gitarze klasycznej od około 70 lat. Co cię w niej zatrzymało?
Janusz Strobel: Bardzo wcześnie wszedłem w muzykę brazylijską i latynoamerykańską. Tam gitara klasyczna jest sercem wszystkiego. A ja zawsze byłem zakochany w jazzie. Odkrycie, że można połączyć brzmienie klasycznej gitary z jazzową wyobraźnią, było dla mnie przełomem. Ten mariaż do dziś mnie inspiruje. Gitara daje ogromne możliwości kolorystyczne. A jeśli połączyć to z improwizacją, świat staje się naprawdę szeroki.
Czego nauczyliście się od siebie?
Janusz Strobel: Cały czas się uczymy. Paweł ma ogromną wiedzę i intuicję formalną. Jego spojrzenie na dramaturgię utworu, na proporcje, na napięcia jest dla mnie bardzo cenne. W duecie nie da się zamknąć w swoim świecie. Trzeba być otwartym.
Paweł Pańta: Od Janusza nauczyłem się, że nie wszystkie dźwięki są potrzebne. Że muzyka to nie pokaz możliwości, tylko opowieść. Że trzeba słuchać partnera i czasem zrobić krok w tył. Czasem najlepsze, co możesz zrobić dla muzyki, to zagrać mniej. Albo poczekać.
Dla kogo jest ta płyta?
Paweł Pańta: Dla każdego, kto chce naprawdę posłuchać. Bez pośpiechu, bez rozproszeń.
Janusz Strobel: Dla tych, którzy nie boją się ciszy.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Paweł Trześniowski
Premiera winyla odbyła się 27 lutego 2026 roku. Premierowy koncert odbędzie się 6 marca 2026 roku w Studiu im. Agnieszki Osieckiej w Warszawie. Bilety dostępne są na bilety24.pl. Wydawcą albumu jest Agencja Muzyczna Polskiego Radia.