Stasiek Kukulski: "Myślę, że jak coś jest prawdziwe, to prędzej czy później znajdzie swoje miejsce..."

Stasiek Kukulski: Myślę, że jak coś jest prawdziwe, to prędzej czy później znajdzie swoje miejsce...
 fot. mat. prasowe Inf. prasowa

Rozmowa ze Staśkiem Kukulskim – Artystą czerwca NetFan.pl. Stasiek mimo młodego wieku, ma na swoim koncie już wiele sukcesów. Jest laureatem wielu festiwali i konkursów piosenki zarówno krajowych jak i zagranicznych. Był uczestnikiem drugiej edycji programu The Voice Kids oraz krajowych preselekcji do konkursu Eurowizja Junior w 2017 roku. Już 12 czerwca wystąpi podczas koncertu Debiuty w ramach 62 edycji Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.  Przepustkę do udziału w koncercie zdobył dzięki zwycięstwu w finale programu „Szansa na Sukces”. 

Cześć Stasiek. Bardzo się cieszę, że znalazłeś czas na rozmowę w tym gorącym dla Ciebie okresie – już 12 czerwca wystąpisz w koncercie Debiuty podczas 62 edycji Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.  Czy możesz naszym Czytelnikom opowiedzieć w kilku słowach, jak wyglądają przygotowania do występu?

Jeśli chodzi o przygotowania, to nie jest tego jakoś bardzo dużo. Oczywiście ćwiczę wokal we własnym zakresie i są próby z bandem festiwalowym pod dyrekcją Janka Stokłosy, ale najwięcej czasu zajmuje promocja piosenki. 

4 czerwca ukazał się Twój najnowszy singiel „Dla Ciebie bym mógł”. Właśnie ten utwór zaprezentujesz podczas opolskich Debiutów. Jest to Twoja piosenka autorska.  Jak wyglądały prace nad piosenką?

Historia z tą piosenką zaczęła się od rutynowego siedzenia przy pianie i rzeźbienia muzyki tak po prostu dla siebie. Tak powstała muzyka. O tym, że w Opolu będę śpiewał autorską piosenkę dowiedziałem się dość późno. Zostało mało czasu do festiwalu, a ja nie miałem tekstu do tej piosenki. Od razu jak się dowiedziałem o tym, że będę śpiewał swoją piosenkę wiedziałem, że ta piosenka będzie pasowała najlepiej. Potem doszedł do tego tekst Patrycji Kosiarkiewicz, a cały materiał został świetnie wyprodukowany przez mega zdolnego Kubę Dąbrowskiego. 

No właśnie Patrycja Kosiarkiewicz, czyli można powiedzieć legenda jeżeli chodzi o teksty piosenek.  Jak do tej współpracy doszło?

Świat muzyczny jest wbrew pozorom bardzo mały. Od dawna wiedziałem, że Patrycja jest świetną tekściarką, że ma w tym doświadczenie i że na pewno napisze świetny tekst. Odezwałem się do niej z moją muzyką. Patrycji się spodobała i powiedziała, że to czuje i zgodziła się napisać tekst.

Do piosenki powstał teledysk. Zdjęcia powstały w Warszawie i klip doskonale ilustruje piosenkę. Opowiedz, co było inspiracją do stworzenia scenariusza?

O kurcze, musiałbym zapytać reżysera. Wydaje mi się, że został on stworzony kompatybilnie do tekstu. Jest bardzo naturalny. Nie jest jakiś bardzo rozbudowany, ale dobrze oddaje emocje, które chcę przekazać przez tą piosenkę. I tutaj chciałbym bardzo podziękować Radkowi Wawrzyniukowi i Przemkowi Mikulskiemu za współpracę nad tym klipem. Super robota!

Pozwolisz, że trochę cofniemy się w czasie. Kilka lat temu, nasi Czytelnicy mieli okazję Cię poznać dzięki naszemu projektowi #NewHopeOfMusic, który odkrywał młode talenty.  Muzyka jest obecna w Twoim życiu od dziecka. Opowiedz w skrócie, jaką muzyczną drogę przebyłeś, by dotrzeć do miejsca w którym dzisiaj jesteś.

Jako dziecko dwojga muzyków miałem ułatwioną drogę do tego co mam teraz. Od początku przejawiałem jakiś talent. Miałem słuch muzyczny i poczucie rytmu. Pamiętam jak w wieku niespełna 7 lat po raz pierwszy pojechałem na konkurs wokalny. Było to dla mnie duże przeżycie. Na tym konkursie zdobyłem pierwsze miejsce. Moja mama, która zapisała mnie na ten konkurs po tym jak dostałem nagrodę, była już chyba utwierdzona w przekonaniu, że powinienem się rozwijać w tym kierunku. No i od tamtej pory było wiele konkursów i festiwali, wzlotów i upadków, a teraz mam okazję się pokazać w Opolu. To jest kosmos!

Wygrałeś Szansę na sukces Opole 2025, dzięki której otrzymałeś bilet do opolskich Debiutów. W swoim odcinku, wykonałeś utwór „Eli Lama Sabachtani” z repertuaru zespołu Wilki. Kiedy ta piosenka, gościła na antenach radiowych, Ciebie jeszcze nie było na świecie. Dla wielu fanów muzyki, debiutancki krążek Wilków jest uznawany za kultowy. Jak podchodzisz do śpiewania takich klasyków które wszyscy znają?  Jest to tylko muzyczne wyzwanie czy także jakaś forma muzycznej edukacji?

Zdecydowanie bardzo dużym wyzwaniem jest repertuar takiego legendarnego zespołu jak Wilki. Myślę, że każde wykonanie traktuje jako swojego rodzaju edukację. Staram się wzbogacać swoje poglądy muzyczne o nowe wrażenia. Każda piosenka jest czymś nowym i na każdej piosence się czegoś uczę. Na „Eli lama sabachtani” nauczyłem się bardzo dużo, najpierw słuchając jej leżąc na kanapie, a potem śpiewając ją w szansie. 

Robert Gawliński, jako juror Szansy na Sukces zabrał Cię do finału programu, gdzie razem wykonaliście przebój „Son of the blue sky”.  Jak wspominasz spotkania z Robertem? Udzielił Ci jakiś rad czy wskazówek na przyszłość, jak sobie w tej trudnej muzycznej branży poradzić?

Spotkanie i zaśpiewanie z nim na jednej scenie   było czymś wyjątkowym na mojej drodze muzycznej i nie tylko. Robert był i jest dla mnie dużą inspiracją artystyczną i był to dla mnie wielki zaszczyt. Robert udzielił mi kilka ważnych rad dotyczących showbiznesu. Nie będę zdradzał ich treści, ale wiem, że na pewno przysłużą mi się w przyszłości 

W finale zaśpiewałeś piosenkę „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej. Dzięki temu wykonaniu, wygrałeś program w decydującej rywalizacji. Jak myślisz, co było kluczem do zwycięstwa? 

Nie chcę mówić, że ciężka praca, bo to banał. Wydaje mi się, że przede wszystkim duże szczęście przy losowaniu piosenek. Oczywiście trzeba było je dobrze zaśpiewać, ale myślę, że gdybym wylosował inaczej, to mógłbym mieć ciężej. 

Zabrzmi to trochę kosmicznie, ale jednak już trochę lat minęło, kiedy pojawiłeś się w programie The Voice Kids. Nie udało się wygrać, ale jesteś doskonałym przykładem tego, że determinacja i ciężka praca ma sens. Występowałeś też w Szansie na sukces Eurowizja Junior. Czy te wszystkie telewizyjne doświadczenia z dzieciństwa okazały się pomocne przy walce o Opole?

Zdecydowanie były bardzo pomocne. Przede wszystkim dzięki tym przygodom miałem trochę doświadczenia przed kamerą. Na początku było to dla mnie trochę stresujące, ale po tych kilku występach uzbierałem trochę pewności siebie. 

Z tego co wiem, to nadal edukujesz się muzycznie. Opinie o szkołach muzycznych są różne. Przyznam, że ja sam trochę sceptycznie podchodzę do tego rodzaju edukacji, z bardzo prostego powodu. Mam wrażenie, że te wszystkie szkoły często kształcą doskonałych rzemieślników, rzadko artystów, którzy potrafią się później odnaleźć na rynku muzycznym. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat, z perspektywy młodego człowieka, który uczy się muzyki od lat?

Myślę, że to, jak działa na człowieka taka edukacja zależy od tego, na jakich nauczycieli się trafi, czy ma się wokół siebie ludzi, którzy mogą czasami podpowiedzieć w niektórych kwestiach. Ja mam to szczęście, że moi rodzice są muzykami i zwracają mi uwagę nie tylko na teorię i nudne regułki, których uczą w szkole, ale też na właśnie sprawy artystyczne, na różne inne praktyczne bardzo ważne elementy, na które nauczyciele w szkołach nie zwracają uwagi, bo nie mają tego w programie nauczania. Nie mniej jednak ta szkoła nauczyła mnie bardzo dużo rzeczy, których bez niej pewnie nie byłbym w stanie się nauczyć.  

Dużo mówi się o tym, że dzisiaj młodzi Artyści mają łatwiej osiągnąć sukces na rynku muzycznym. Jakie są Twoje doświadczenia?

Oczywiście, że jest łatwiej niż kiedyś. Są social media, które takim osobom jak ja ułatwiają pokazywanie się szerszemu gronu ludzi. Jednak wciąż nie jest to łatwe. Trzeba mieć bardzo dużo szczęścia, trafić na odpowiednich ludzi, którzy pociągną to dalej. Ja tak naprawdę wciąż czekam. Myślę, że ja nie wykorzystuję wszystkich możliwości wybicia się. Na ten moment trochę nie pozwala mi na to edukacja, ale myślę, że jak skończę szkołę, to poświęcę się w stu procentach robieniu muzyki i prezentowaniu jej masowo wszędzie gdzie się da. Myślę, że jak coś jest prawdziwe, to prędzej czy później znajdzie swoje miejsce. 

Jak myślisz, dlaczego tak ciężko debiutantom albo początkującym wykonawcom znaleźć się na antenach rozgłośni radiowych telewizyjnych? 

Zdolnych ludzi na rynku jest naprawdę bardzo dużo. O wielu z nich nawet nie mamy pojęcia. Tak jak już wcześniej wspominałem, wydaje mi się, że dużym ułatwieniem w tym świecie są po prostu znajomości. Ludzie, którzy siedzą w tej branży potrafią jakoś wpłynąć na ludzi, którzy decydują o rynku muzycznym. Ja nie mam na to recepty. Chyba jeszcze nie spotkałem na swojej drodze ludzi, którzy by dostrzegli mój talent, byliby chętni pomoc mi w tej mojej drodze i rzeczywiście mieli tą receptę, ale ciągle mam nadzieję, że się znajdą, a raczej, że moja muzyka ich znajdzie. 

Pracujesz nad piosenkami, ale też z pewnością słuchasz różnych wykonawców. Kto Cię najbardziej inspiruje?

Słucham bardzo dużo muzyki i zawsze jak ktoś zadaje mi to pytanie, to ciężko mi na nie odpowiedzieć. Na ten moment wydaje mi się, że taką najbardziej inspirującą postacią jest dla mnie Piotr Rogucki. Kocham twórczość zespołu Coma. Chyba nie potrafię znaleźć na polskiej scenie zespołu czy artysty, który do takiego stopnia potrafi zawładnąć moją świadomością i podświadomością jak Coma. To ile emocji, negatywnych i pozytywnych przepływa przez tą muzykę... To jest coś niesamowitego. 

Stasiek, gdybyś miał wymienić 3 utwory i 3 albumy które zrobiły na Tobie największe wrażenie, to co by to było?

Chyba sobie trochę ułatwię i wymienię muzykę z polskiego podwórka. Co do utworów, moje takie top trzy w ostatnim czasie to „Ekhart” Comy, „Sama na planecie” Natalii Szroeder i „Marta” zespołu lemON. Jeśli chodzi o krążki, mogę wymienić „REM” Natalii Szroeder, „Degrengolada” Kaśki Nosowskiej i „Młodość” Ralpha Kamińskiego. Zaznaczam, że przy tych wyborach pominąłem wiele moich ukochanych artystów. 

Zapytam trochę przewrotnie – gdyby jakimś cudem z muzyką się nie udało, jaki miałbyś plan B na swoją przyszłość?

Trudno mi sobie wyobrazić przyszłość bez muzyki, ale myślę, że byłoby to coś związanego ze sportem. Uwielbiam sporty zespołowe a szczególnie piłkę nożną. 

No i na koniec naszej rozmowy: Co Cię najbardziej wkurza na polskim rynku muzycznym?

Wiele rzeczy mnie wkurza, ale chyba najbardziej wkurza mnie to, że ludzie, którzy mają wpływ na mainstream rzadko przejmują się takimi małymi artystami jak ja. 

Dziękuję za rozmowę. No życzę powodzenia w Opolu. 
Rozmawiał Sebastian Płatek

 

 

 

NETFAN.PL
Czytaj nas częściej w Google
DODAJ W GOOGLE
author

Sebastian Płatek

Redaktor naczelny
 redakcja@netfan.pl

 06.06.2025   Inf. prasowa   fot. mat. prasowe
CZYTAJ RÓWNIEŻ