Martyna Kubiak (Ranne Ptaszki): "Mam czasem problem z mówieniem sobie nie..."

Ten tekst przeczytasz w ok. 12 minut
Martyna Kubiak (Ranne Ptaszki): Mam czasem problem z mówieniem sobie nie...
 fot. mat. prasowe

Rozmowa z Martyną Kubiak – liderką formacji Ranne Ptaszki. Ranne Ptaszki dawniej Early Birds to zespół ze Śląska, z jazzowymi korzeniami. Na koncie mają dwie płyty „Świt” z 2017 roku (jako Early Birds) oraz wydana w 2024 roku płyta „W Pełni”. Muzyka zespołu to przede wszystkim autorskie utwory liderki – Martyny Kubiak. Gatunkowo oscylują między jazzem, poezją śpiewaną, a alternatywnym popem.

Wyjątkowo spotykamy się nie przy jurorskim stole, gdzie oceniamy młode talenty, ale powodem naszego spotkania jest nowa płyta Twojej formacji Ranne Ptaszki zatytułowana „W pełni”. Krążek ukazał się 15 marca.  Zaczniemy może tak nietypowo. Jakbyś mogła w kilku słowach opisać ten album.

Jeśli w kilku słowach to powiem tak: album „W Pełni” to zbiór intymnych, choć jednocześnie uniwersalnych historii o relacjach z innymi ludźmi, ze sobą samym (ze swoimi wewnętrznymi demonami i aniołami), z naturą, czy z siłą wyższą. Gdybym mogła nieco dłużej, to dodałabym, że na płycie te historie podzielone zostały na dwie części - ciemną i jasną. Pierwsza z nich mieści piosenki o nieco bardziej mrocznym, niepokojącym charakterze, a druga to utwory łagodniejsze, dające nadzieję. Całości przyświeca myśl o akceptacji doświadczeń, które niesie życie, zarówno tych trudnych, jak i najwspanialszych - W PEŁNI, takimi jakie są.

Debiutowaliście kilka lat temu albumem „Świt” jako Early Birds. Zdecydowaliście się spolszczyć nazwę, dlaczego? Angielskie nazwy już się nie sprawdzają? (śmiech przyp. red)

Nie wiem czy ogólnie się nie sprawdzają, ale dla mnie Ranne Ptaszki, podobnie jak polskie słowa piosenek, są obecnie dużo bardziej autentyczne. Ta refleksja przyszła z wiekiem (śmiech przyp. red) i była tak silna, że nie sposób było się z nią nie zgodzić. Doszłam do wniosku, że nie zadowalają mnie już angielskie teksty piosenek, w których pod przykrywką ładnie brzmiących słów, kryją się miałkość i bezsens. Co do samej nazwy, dodam jeszcze, że karkołomny zbitek słów „Early Birds” w 90% był w Polsce niepoprawnie wypowiadany, przekręcany, lub po prostu spolszczany. Pomyślałam więc, że skoro i tak większość osób nazywa nas Ptaszkami to idźmy za tym i przyznajmy się do tego oficjalnie, żeśmy „ptoki” ze śląska, a nie jakieś „birdsy" z USA. (śmiech przyp. red)  

Pierwszym singlem promującym nowy krążek był utwór „Wracam do domu”. „Wiem już kim jestem, gdzie moje miejsce, w sobie mam pełnię…” Bardzo mi się spodobały te słowa, bo zmuszają do refleksji i odnalezienia równowagi w życiu… Jednocześnie jest to najbardziej „przebojowy” utwór na płycie. Unikasz przebojowych melodii?

W życiu! Przecież im bardziej chwytliwa, wpadająca w ucho melodia, tym lepiej! ALE! Pytanie, co dla kogo jest przebojem, bo jak dzisiaj słucham komercyjnego radia, w którym podobno grają same przeboje, to faktycznie wolę unikać takich melodii w swojej twórczości (śmiech przyp. red)

Pierwszym singlem promującym wydawnictwo „W pełni” jest utwór „Jemnanoc”. Jest to jedyna piosenka na płycie, do której nie stworzyłaś tekstu.  Co cię więc w nim urzekło? Jest dość mroczny…

Wiersz „Jemnanoc”, autorstwa Krzysztofa Kościelskiego wpadł mi w oko w trakcie „skrolowania fesjbuka” (chociaż taki z tęgo pożytek). Zatrzymałam się wtedy w tych internetowych poszukiwaniach sensu, odmóżdżenia, czy innej inspiracji, przeczytałam kilka razy tych 18 wyrazów i od razu poczułam ich piosenkowy potencjał. Tego samego wieczoru (a może nocy?), z wykorzystaniem loopera, stworzyłam tę mroczną, nieco hipnotyzującą kompozycję. Sama bardzo lubię słuchać takiego rodzaju muzyki i szczególnie nocą wybierać się w takie surrealistyczne podróże.

„Jem na noc bo wtedy mam koszmary…” to w sumie może być dobry slogan reklamowy, promujący zdrowy sposób odżywiania. Nie jedz nic na noc bo będziesz mieć koszmary. Jak np. jakieś dziecko chce na noc coś zjeść wtedy rodzic może puścić „Jemnanoc” i może to będzie taka skuteczna lecz nieszablonowa metoda powiedzenia NIE? Co o tym myślisz?

Mówisz dziecko? Bo ja sama podjadam. Nutella o 4 nad ranem zawsze spoko. Tak, wiem. Mam czasem problem z mówieniem sobie NIE (śmiech przyp.red)

Do piosenki powstał również oryginalny animowany teledysk. Opowiedz kilka słów o genezie jego powstania.

Teledysk do utworu „Jemnanoc” stworzyła Gosia Seidel, wspaniała artystka, która już po pierwszym odsłuchaniu piosenki, dokładnie wiedziała co i jak. Po prostu poczuła ten klimat, wsłuchała się w słowa i zobaczyła tę nieco niepokojącą postać kobiety, która w samotności zajada się elementami własnego wnętrza, fantazjując lub wspominając tym samym chwile bliskości z wymarzonym mężczyzną. Dla mnie to wstrzał w dziesiątkę. Z zaciekawieniem oglądałam pierwsze wersje animacji i miałam całkiem niewiele (jak na mnie) zastrzeżeń i alternatywnych pomysłów. Po prostu to „kupiłam”.

Jestem szczęśliwym posiadaczem płyty kompaktowej oraz winylowej. Niezwykle efektownie prezentuje się ten księżyc w pełni na okładce, chropowaty. Właśnie tak sobie wyobrażam księżyc. Jak rodził się projekt tej okładki?

Razem z Martą Sitko - Milej, która jest autorką okładki płyty, dywagowałyśmy długie godziny nad stylem, koncepcją, charakterem. Ostatecznie postawiłyśmy na minimalizm, ręczny charakter, szlachetną prostotę, a tym samym wyrazistość. Moim zdaniem ta okładka odróżnia się od innych, dostępnych na rynku, właśnie swoją ascetycznością, jednocześnie zawiera w sobie ciekawy detal, wytłoczonego ptaszka (logo naszego zespołu) wewnątrz księżyca w pełni.

Utwór „Offline” bardzo pasuje do dzisiejszych czasów, w których chyba coraz więcej nas nie wyobraża sobie życia bez sieci i przejścia w stan offline. Jak myślisz, dlaczego to jest takie trudne, a w przypadku młodych ludzi, wydaje się wręcz niemożliwe?

To jest złożony problem. Wszechobecne ekrany zdominowały nasze życie. Można ulec wrażeniu, że wszystko się tam odbywa, że bez tego medium nie sposób dzisiaj funkcjonować. Moim zdaniem to tylko iluzja i wyłącznie świadome działanie może tutaj pomóc. Kiedy tylko jest to możliwe warto wyłączać telefon, tablet, telewizor, żeby zakosztować prawdziwego życia w trybie offline. Dla młodych głów jest to tym bardziej potrzebne, bo ich rozwój nie jest w pełni możliwy kiedy  doświadczają życia wyłącznie przez ekran. Z własnego doświadczenia powiem, że jak się zakosztuje tego życia w trybie offline, pełnego doznań, otwartych, chłonących zmysłów, prawdziwych relacji z drugim człowiekiem, to nie chce się tak łatwo zamienić tego stanu na wersje online.

W utworze „Ość” gościnnie pojawia się Anna Bratek. Jak doszło do nawiązania współpracy pomiędzy Wami?

Ania Bratek to moja serdeczna przyjaciółka, z którą prześpiewałyśmy w jednym chórze gospel ponad 15 lat! Łączy nas wyjątkowa więź, oparta na wspólnych doświadczeniach, pasji, życiowych rolach. Kiedy powstawała piosenka „Ość”, zauważyłam, że niektóre frazy, jakie przychodziły mi do głowy, były w stylu śpiewania Ani, dlatego zaproponowałam jej współpracę, bo lepiej mieć oryginał.

Apropos gości, czy masz jakiegoś ulubionego wykonawcę, z którym chciałabyś kiedyś nagrać duet?

Pewnie, jest ich wielu, ale pierwszy do głowy przyszedł mi Olafur Arnalds - cudowny norweski pianista, a właściwie multiinstrumentalistą, który czasem zaprasza do współpracy wokalistów. Jest to oczywiście marzenie w wielkim stylu, na dzień dzisiejszy mało realne, ale kto mi marzyć zabroni? A schodząc nieco na ziemię, spoglądając na nasze polskie podwórko, pomyślałam o pianiście Sławku Jaskułke, który gra, podobną do Arnaldsa, ambientową, szalenie inspirującą muzykę. Zawsze, gdy słucham jego solowych wykonań dodaję swój głos i osobiście uważam, że pasujemy do siebie (śmiech przyp.red) Sama jestem zaskoczona, że przyszły mi do głowy nazwiska dwóch pianistów. Być może to ten brak fortepianu w moim zespole daje o sobie znać.. Muszę się temu lepiej przyjrzeć. (śmiech przyp.red)

Album „W pełni” to 11 piosenek. Który z tych utworów jest Ci szczególnie bliski?

Trudno mi wybrać jeden. Z każdym łączy się inna historia, inne przeżycie, itd. Odpowiem może tak: w każdym utworze mam swoje ulubione fragmenty. Np część „pozytywkowa”, na wokalizach, bez basu w „Jemnanoc”, albo outro z gitarą, rockową perką, mocnymi chórkami i smyczkami niczym z soundtracku „Diuny” w utworze „Wciąż mi mało”, albo niebiańska wokaliza, wieńcząca całą płytę, w utworze „Cisza”. W zasadzie mogłabym wymieniać dalej… Wszystko mi tu bliskie, bo wyszło wprost z mojej duszy.

Martyna, jak udaje Ci się godzić rolę mamy z rolą liderki zespołu?

… A kto powiedział, że mi się udaje? (śmiech przyp.red)
Trudne to wszystko, jak nie wiem. Nie sposób być na 100% w dwóch miejscach, nie sposób mieć ciastko i zjeść ciastko. Póki co czuję, że ciągle jeszcze jestem w blokach startowych, jeśli chodzi o karierę muzyczną i moje działania ograniczają się (co nie oznacza, że nie wymagają wielkiego zaangażowania) do promocji płyty, poprzez wywiady, spotkania, prowadzenie social mediów, itp. Marzeniem jest większa ilość koncertów i zawsze jak się z tym ujawniam, to przychodzi mi taka myśl: „uważaj o czym marzysz”, bo jeśli faktycznie by się to spełniło i wyruszyłabym w trasę, to byłoby totalnie rewolucyjne dla mojej rodziny, a przede wszystkim mojej Córeczki, i sama nie wiem czy aby na pewno tego chcę. I tu dochodzimy do tematu intencji i tego, że być może nie ja powinnam starać się o zdobywanie koncertów mojego zespołu, tylko dajmy na to meneger, osoba z zewnątrz, której priorytetem byłaby skuteczność. Ja z moim brakiem determinacji, podyktowanym lękiem przed nawaleniem w roli mamy, słabo wypadam w roli menegerki zespołu. Przyznaję to bez bicia. Przyznaję również to, że takowej osoby, w postaci menegera, poszukuję.

Skąd czerpiesz inspiracje do swoich utworów?

Różnie.  Czasem z innego dzieła sztuki, jak na przykład z poezji lub poruszającego filmu, ale najczęściej jednak z tych wszystkich relacji, o których wspominałam przy pierwszym pytaniu. Ludzie i historie z nimi związane są niezwykle inspirujące, podobnie jak moje własne życie wewnętrzne, które ostatnimi czasy staje się dla mnie coraz bardziej dostępne i klarowne. Ostatnio również kontakt z przyrodą daje mi sporą dawkę ekscytacji i/lub ukojenia, co przelewam potem na klawiaturę pianina.

Nie powiem chyba niczego odkrywczego, że płyta „W pełni” bardzo się różni od albumów które są promowane w rozgłośniach radiowych. W jaki sposób staracie się dotrzeć do ludzi ze swoją muzyką? Chyba łatwo nie jest?

Oj nie jest łatwo, ale robię co mogę, czyli jeśli zamykają drzwi, wchodzą oknem. (śmiech przyp.red) Tak na poważnie to wsparcie takich dziennikarzy jak Marek Niedźwiecki z Radia 357 czy Jacek Kurek z Radia eM, pomaga mi docierać do nowych słuchaczy, którzy mówią jednogłośnie: „czemu taka muza nie leci we wszystkich stacjach radiowych?” To ja się pytam..

Tak zacząłem naszą rozmowę dość nietypowo. Nie jest tajemnicą, że od kilku lat mam przyjemność zasiadać z Tobą w jury jednego festiwalu, gdzie oceniamy występy młodych wykonawców (nie żebyśmy my byli starzy, no ale powiedzmy, że trochę młodszych od nas) (śmiech przyp. red) i nie wiem jak Ty, ale ja z dużym zadowoleniem odbieram fakt, że coraz więcej młodych ludzi coraz lepiej śpiewa. Że nadal jest moda na śpiewanie. Jak myślisz, czy to spowoduje, że za kilka lat, w radiu czy w telewizji będziemy mieli szansę usłyszeć wartościową muzykę niż tylko bezduszną plastikową papkę?

Moim zdaniem to, że młodzi ludzie śpiewają coraz sprawniej technicznie i są bardziej świadomi swoich instrumentów nie oznacza, że to zaowocuje bardziej wartościową muzyką w ich wykonaniu. Obserwuję pogłębiający się zanik wyrazistych osobowości, które na swojej autentyczności i szczerości budowałyby wizerunek i repertuar. Co nie oznacza, że ich w ogóle nie ma. Ale sam przyznaj, że na wspomnianym przez Ciebie konkursie łatwiej znaleźć sprawnego wokalistę „rzemieślnika”, niż zachwycającą osobowość, łączącą w sobie również zdolności wokalne, a przede wszystkim to, że ma COŚ do przekazania.

W maju, zostaliście wybrani na Artystów miesiąca NetFan.pl. Przesłuchując Waszą płytę, chciałem naszym Czytelnikom zaprezentować trochę inną sztukę, niż tą którą znają z radia czy telewizji. Być może, wśród naszych Czytelników znajdą się Wasi nowi fani – bardzo na to liczę. Gdybyś mogła w kilku słowach zachęcić Czytelników NetFan.pl do sięgnięcia po Waszą muzykę…

Przede wszystkim wielkie dzięki za to wyróżnienie! Maj to dla Rannych Ptaszków wyjątkowy miesiąc. Mamy nawet utwór pod taką nazwą! Na tegoroczny maj, dedykujemy nasz „Maj” wszystkim Czytelnikom serwisu NetFan.pl! Jako, że to bardzo pogodna, przyjemna piosenka mam nadzieję, że wpadnie Wam w ucho! Drodzy moi, jestem przekonana, że każdy z Was może przejrzeć się w naszych piosenkach i znaleźć coś cennego dla siebie. Z serca  Was do siebie zapraszam!

Jakie są Twoje najbliższe plany artystyczne? Kolejne single, a może trasa koncertowa?

Najbliższe plany to kolejny singiel, do którego już wkrótce będziemy kręcić teledysk, a nad trasą koncertową wciąż jeszcze pracuję… Jeden koncert w pełnym płytowym składzie już wstępnie zarezerwowany na 22 września w Chorzowskim Centum Kultury. Zachęcam do zaglądania na nasze social media, gdzie informujemy o bieżących działaniach.

Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Sebastian Płatek
 

 

REKLAMA
Tool News

author

Sebastian Płatek

Redaktor naczelny
 redakcja@netfan.pl

 01.05.2024   fot. mat. prasowe
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Trwa ładowanie zdjęć