Krzysztof Marzec: "Chciałbym jeszcze pożyć, pograć i nadal dbać muzycznie o ukochane Fasolki..."

Ten tekst przeczytasz w ok. 13 minut
Krzysztof Marzec: Chciałbym jeszcze pożyć, pograć i nadal dbać muzycznie o ukochane Fasolki...
 fot. archiwum prywatne Krzysztofa Marca

Rozmowa z Krzysztofem Marcem – czyli popularnym Panem Tik-Takiem w związku z jubileuszem 40-lecia zespołu Fasolki.

Takie okrągłe jubileusze z jednej strony są powodem do dumy, a z drugiej niestety pokazują niesamowity upływ czasu. 40 lat temu, rozpoczął Pan współpracę z zespołem Fasolki. Czy pamięta Pan jak to się wszystko zaczęło?

Splot okoliczności… Gdybym nie był didżejem, nie poznałbym „kolegi po fachu” – Marka Gaszyńskiego, bliskiego znajomego Ewy Chotomskiej, który namówił mnie na skomponowanie czołówki do Tik Taka. Nagrałem ją jeszcze z towarzyszeniem Grupy ZOO, której byłem członkiem. Potem powstała jeszcze Domowa piosenka (Każdy ma jakiegoś bzika), Myj zęby, Mydło lubi zabawę, Witaminki, Kocur bury i ostatnia z kolegami – Fasola.

Kiedy pojawiły się Fasolki, było to coś nowatorskiego, niezwykle kolorowego. Pamiętam niesamowity okres popularności włoskiego chóru Piccolo Coro dell’Antoniano, który właśnie był taki kolorowy, dzieci na scenie zachowywały się swobodnie, to było coś innego niż to co znaliśmy chociażby z występów takich zespołów jak Gawęda. Skąd wziął się pomysł, aby dzieciaki połączyć z rockiem?

To było naturalne, innej muzyki po prostu wtedy nie grałem, więc tak wyszło. Oczywiście, znałem olbrzymią ilość piosenek (jak to w dyskotekach bywało) więc później już zacząłem pisać w różnych stylach. Często pojawiało się reggae, pierwsze było „Pocałuj żabkę w łapkę”. Dzieci świetnie sobie radziły w każdych okolicznościach nagraniowych, czasem tylko nie wyrabiały (poza kilkoma wyjątkami, super-sopranami) z wysokością dźwięku i musiałem niektóre piosenki poobniżać. Ropucha kłamczucha czy Maruda – były tego przykładem.

Zanim rozpoczęła się ta niesamowita przygoda, był Pan gitarzystą znanej w latach 80-tych formacji ZOO, której utwory pojawiały się chociażby na kultowej  Liście Przebojów  Pr. 3. Jak Pan wspomina ten okres?

Lubiłem ten zespół i bardzo szkoda, że nam się nie udało zagrzać dłużej miejsca na scenie. Mieliśmy w sumie, trójkę wokalistów, zmiany w stylach i muzykach, brak porządnego kierownictwa, nie było, jak tego kontynuować. Kilka lat temu udało się firmie GAD-Records wydać kompilację wszystkich zachowanych nagrań studyjnych i z niektórych prób oraz teledyski i łezka się w oku zakręciła z żalu, bo potencjał był, ech…

Okazją do naszej rozmowy, jest nowe wydawnictwo – czyli dwupłytowa składanka Fasolki „40-lat 40 przebojów”.  Utwory Fasolek, które znalazły się na kompilacji, mimo upływu lat nadal mają się świetnie i wychowują kolejne pokolenia. Czy ma Pan jakiś sprawdzony przepis na hit?

Nie wiem, czy to jest „przepis” ale ja zaczynam od gotowego tekstu. Jeśli jest ciekawy i z pomysłem, to mnie „niesie”. Parę razy mi się udało „przypasować” je do muzyki, którą miałem w szufladzie, jakieś pomysły i riffy gitarowe. Potem sprawa wylansowania. Kiedyś było chyba łatwiej, bo były tylko dwa programy w telewizji i wszyscy je oglądali, bo nie mieli wyjścia (śmiech przyp.red) . Dzisiaj są ich setki i trudno się widzowi zdecydować a wykonawcy – przebić w zalewie produkcji, nie zawsze będących na poziomie.

Wydawnictwo podzielone jest na dwie części: Piosenki Ciotki Klotki oraz Piosenki Profesora Ciekawskiego.  Wybór piosenek z 40 lat nie był z pewnością łatwy. Czym sugerowaliście się przy doborze piosenek?

Zadecydowali autorzy, ja nie miałem nic do powiedzenia, no prawie... (śmiech przyp. red). Faktycznie, było im trudno, Fasolki mają ponad 600 piosenek, jest z czego wybierać, wygrał sentyment do niektórych i walory tekstowe a może
i muzyczne.

Gdyby miał Pan stworzyć TOP 10 swoich ulubionych przebojów Fasolek, to znalazły by się w nim…

Oj trudne zadanie…, ale spróbuję… Bursztynek, Pierścionek od babci, Jesteśmy jedną rodziną, Cukierki i stokrotki, Czuję głód, Kipi kasza och, Koronkowa mgła, Moje hobby mniam mniam, Buty z tęczy i Święta Święta Święta – zaśpiewane przez moją wówczas pięcioletnią córeczkę Helenkę.

Przez wiele lat, wcielał się Pan w postać Pana Tik-Taka. Przygotowując się do tego wywiadu, tak trochę z wielkim sentymentem zacząłem się zastanawiać, dlaczego dzisiaj w mediach jest tak mało audycji dla dzieci.  Oczywiście, można wszystko tłumaczyć innymi czasami, ale programy, na których wychowało się moje pokolenie takie właśnie jak Tik-Tak, Piątek z Pankracym, 5-10-15 czy Drops przede wszystkim edukowały.  Ktoś powie, że przecież są anteny dedykowane dzieciom takie jak np. TVP ABC, Mini Mini  czy Polskie Radio Dzieciom, ale mam wrażenie, dzisiaj najczęściej idzie się na łatwiznę, zapychając ramówkę np. bajką.  Co Pan sądzi na ten temat?

„Dziś prawdziwych scenarzystów już nie ma…” – chciałoby się sparafrazować słowa piosenki. Miałem szczęście współpracować z bardzo zdolnymi osobami, nie tylko w Tik Taku ale również przy innych, kultowych programach, była przecież: Ciuchcia, Jedyneczka, Budzik, Fasola, potem Domisie, w których oprócz muzyki dawałem życie Żabusiowi i Czajnikowi. Było mniej programów, ale wymagały więcej pracy, starań, pomysłów i talentu, bo była ostra konkurencja na tym samym kanale. Wyprodukowanie porządnego programu, to także kupa kasy a telewizje oszczędzają jak mogą, może dlatego taka ogólna mizeria i zapełnianie wszystkiego animacjami.

Jak Pan wspomina Tik-Taka? Przez tyle lat pracy na planie pewnie zdarzały się nie raz jakieś śmieszne sytuacje czy wpadki. Czy mógłby Pan się takimi wspomnieniami z naszymi Czytelnikami podzielić?

Byłem Panem Tik-Takiem przez 13 lat, przede mną tę rolę pełnił Andrzej Marek Grabowski, późniejszy Profesor Ciekawski. Dużo się działo na planie i poza nim, kilka śmieszno-niebezpiecznych zawaleń scenografii na mnie albo bardzo męczące, ale w sumie, ciekawe, przebieranki w tik-takowych Bajkach z trzema zakończeniami, gdzie w jednym programie potrafiłem zagrać mamę i tatę albo wilka, babcię i myśliwego. To było tak dawno, że szczegóły już umknęły z pamięci, ale ludzie mnie jeszcze pamiętają, koncertujemy bowiem z Fasolkami i zawsze mam brawka na wejściu (śmiech przyp.red), Ciotka i Profesor również.

Okres, w którym powstawały te największe przeboje Fasolek, to był też czas, w którym artyści zwracali uwagę na cenzurę. Czy w przypadku utworów Fasolek, były takie piosenki do których cenzura miała jakieś uwagi?

Jeśli już, to była autocenzura. Po latach, niektóre sytuacje tekstowe wydawały się autorom niezbyt trafne. Np. czy „Murzyn, mój przyjaciel” jest właściwe czy trzeba zamienić na, no wiem, np. Afrykańczyk? Albo Kulfon bił kolegów a może powinien bić talerze? Takie to są teraz dylematy w sprawie poprawności…

 Porozmawiajmy jeszcze przez chwilę o samych piosenkach dla dzieci. Przeboje Fasolek, nadal są aktualne. Dzisiaj jednak tworzy się zupełnie inne piosenki, które za wszelką cenę mają być dorosłe. Doskonale znam ten rynek, gdyż sam jestem autorem kilku piosenek dla dzieci i wiem, jak ciężko gdziekolwiek taki numer zaprezentować.  Nie będę ukrywał, że dla mnie inspirację stanowią stare piosenki dla dzieci, które przekazywały jakieś wartości, były o czymś, a przede wszystkim miały ponadczasowy przekaz, który dorosłym może wydawać się oczywisty, jednak świat dziecka jest zupełnie inny.  Dużo się mówi o rodzinie, a brakuje miejsca na twórczość dziecięcą. Jak Pan myśli, dlaczego tak się dzieje?

Też coś o tym wiem, bo wciąż tworzę nowe piosenki (śmiech przyp.red) Oprócz evergreenów na Czterdziestolecie, ciągle powstają nowe produkcje, nawet na zamówienie MDK-u, w którym ćwiczą Fasolki, powstała płyta o ruchu drogowym, odblaskach itp. Albo o niebezpieczeństwach związanych z prądem albo o segregowaniu odpadów a nawet
o oszczędzaniu. (śmiech przyp.red) Ale trudno z tymi piosenkami zaistnieć szerzej, bo tego na rynku jest zatrzęsienie i to pójście na łatwiznę, śpiewanie podkręconym elektronicznie głosem dorosłego do łupiących podkładów
z prościzną harmoniczną powoduje, że nieco bardziej wymagające kompozycje są trudniejsze do wychwycenia przez dzieci. Osobną sprawą jest wychowanie muzyczne i rytmiczne w przedszkolach i szkołach. Widzimy to przy przyjmowaniu nowych chętnych do Zespołu.

Ostatnio w internecie widziałem filmik z festynu dla rodzin. Co mnie najbardziej uderzyło? Fakt, że dzieciaki stały pod sceną i śpiewały piosenki, których teksty z pewnością nie były przeznaczone dla nich. Dumni rodzice, oczywiście uwieczniali wszystko na telefonach komórkowych. Tak się zastanawiałem, co się z nami stało, że jesteśmy tak obojętni na to, czego słuchają i co oglądają nasze dzieci. Jak Pan myśli, czy "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie"?

Niestety, będzie inaczej… Zmienia się muzyka pop, pamiętam nasze dzieci na wyjazdach fasolkowych też śpiewały aktualne przeboje, Madonna, Roxette… Na szczęście, wykonawcy nie przeklinali wtedy tak bardzo jak dziś. Nawet Sokół, z którym Fasolki nagrały „Jak urosnę”, zremiksował dziewczynom, które brały udział w nagraniu, całą płytę i wypikał „trudne” słowa. Ale nie traćmy ducha, trzeba robić swoje, ja przynajmniej będę kontynuował (śmiech przyp.red)

Wracając do Fasolek, zespół ma bardzo bogatą dyskografię. Jubileuszowe wydawnictwo, prezentuje cały dorobek zespołu z wszystkich lat działalności. Bardzo wiele osób, poszukuje przebojów Fasolek w wersjach znanych z programu Tik Tak. Wiem, że na rynku dostępnych jest wiele różnych wydawnictw kompilacyjnych. Czy w przyszłości, planowane jest wydawnictwo, na którym znajdą się utwory w tych pierwotnych aranżacjach?

Właściwie, wszystkie nasze pierwsze płyty są dostępne na Spotify-u, większość można też kupić w wytwórni MTJ. I one są w oryginalnych wykonaniach. Oczywiście, jest kilka piosenek, do których nie mamy praw i nie możemy ich wydać, ale te największe hity są dostępne.

Mieliśmy okazję się poznać podczas festiwalu Rawa Blues, gdzie występował Pan ze swoim zespołem The Plants. A co dzisiaj muzycznie porabia legendarny Pan Tik-Tak?

Na Rawie grałem z zespołem The Plants, w którym śpiewał mój „wychowanek” fasolkowy, Edwin Grelow.  Ten projekt czeka na lepsze czasy, mamy bowiem własny repertuar gotowy do nagrania i wydania, ale, jak powiedziałem, czasy są jeszcze nie te…Ale gramy, też z Edwinem i jeszcze z przyjacielem z pierwszego składu ZOO, Wojtkiem Styczyńskim, Krzyśkiem Palczewskim i rodzinną sekcją rytmiczną – Tomkiem i Patrykiem Grochowalskimi oraz pięknym chórkiem: Martą i Julią w projekcie GraceBand – Elvis Legend. Edwin ma wspaniały głos i jest fanem Króla więc naturalną koleją rzeczy było stworzenie takiego zespołu, mieliśmy już koncerty, przyjęte bardzo gorąco i jest nadzieja, że się uda to rozkręcić.

Na zakończenie porozmawiajmy o planach na przyszłość…

Jeśli zdrowie pozwoli, to chciałbym jeszcze pożyć, pograć i nadal dbać muzycznie o ukochane Fasolki.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Sebastian Płatek
 

„40 lat minęło jak jeden dzień” – chciałoby się zanucić słowa znanej piosenki. Fasolki mają już 40 lat, stały się naprawdę bardzo dorosłe. A urodziły się jesienią roku 1983 roku w Domu Kultury przy ulicy Łowickiej w Warszawie.  Odbywał się tam Festiwal Piosenki Dziecięcej, w którym jurorami byli autorzy telewizyjnego programu Tik-Tak – Ewa Chotomska (Ciotka Klotka) i Andrzej Marek Grabowski (Profesor Ciekawski). Na scenie wystąpiło tyle zdolnych dzieci, że w pewnym momencie wpadli na pomysł, żeby z grona utalentowanych dzieci stworzyć zespół, który będzie razem z nimi występował w programach telewizyjnych. Zaprosili najzdolniejszych laureatów konkursu. Byli wśród nich między innymi: Agnieszka i Olga Szymańskie, Rober Gołaszewski, Magda i Dominika Olszewskie, bliźniaczki Ania i Kasia Kozłowskie oraz Jarek Bułka. Jak ten zespół nazwać? Nazwa Doremifasolki odpadła, jako za długa, zostały Fasolki!

Do współpracy namówili młodego, niezwykle zdolnego gitarzystę i kompozytora muzyki rockowej – Krzysztofa Marca, który nadał zespołowi styl – Fasolki stały się pierwszym w Polsce zespołem dziecięcym śpiewającym rocka! Po ukazaniu się małej płyty, na której znalazły się przeboje „Myj zęby”, „Domowa piosenka” i  „Mydło lubi zabawę”, Fasolki zaczęły nagrywać następne kasety i płyty. Z roku na rok, zespół nie tylko się rozrastał, ale także zmieniał się jego skład, bo przecież dzieci rosły i stawały się młodzieżą. Eliminacje do Fasolek ściągały setki chętnych, z których wybierano garstkę najzdolniejszych. Zespół często koncertował, nawet w największych salach i amfiteatrach, nadal także występował w telewizyjnych programach dla dzieci. Przede wszystkim we wspomnianym Tik-Taku, który razem z Ciotką Klotką prowadził Krzyś Tik-Tak – kompozytor fasolkowych piosenek. Zespół brał udział także  w innych programach, między innymi w Teatrzyku Piosenki Fasola i w Ciuchci. Po zniknięciu z anteny Tik-Taka, Fasolki można było zobaczyć w Jedyneczce i Budziku.

W ciągu 40 lat działalności zespołu młodzi artyści wystąpili w około 2000 programów telewizyjnych. Do tego dodajmy 2000 koncertów, które odbyły się nie tylko we wszystkich zakątkach Polski, ale także w innych krajach, między innymi w Niemczech, Na Litwie, Łotwie i w USA. Przez 40 lat w dyskografii zespołu znalazło się 30 płyt i kaset, zespół nagrał około 600 piosenek, występowało w nim ponad 1200 dzieci! Ale Fasolki to nie tylko próby, nagrania, piosenki i koncerty, Fasolki to przede wszystkim wspólnie spędzony czas, podróże, przyjaźnie, przygody, nauka odpowiedzialności i współpracy oraz…dużo zabawy i śmiechu. Nie wolno zapominać o fasolkowych mamusiach to one pomagają w codziennej pracy, w czasie podróży i koncertów, dbają o stroje i fryzury.

Siedzibą zespołu od wielu lat gościnny Młodzieżowy Dom Kultury przy ulicy Łazienkowej w Warszawie. Od dwudziestu pięciu lat zajęcia taneczne prowadzi Agnieszka Szymańska-Kierlandczyk, pedagog tańca, choreograf, Fasolka „z pierwszego składu zespołu”. To ona wymyśla wszystkie układy taneczne wykonywane przez zespół.  Zajęcia wokalne, również od ćwierć wieku, prowadzi znakomita nauczycielka śpiewu, harfistka i pedagog  - Natalia Dymarska. Nie dość tego – Agnieszce i Natalii w pracy z Fasolkami w coraz większym stopniu pomaga kolejna ”fasolkowa” absolwentka, niezwykle zaangażowana w życie zespołu – Zuzia Chruścikowska, studentka polonistyki i instruktorka tańca. A zatem jest szansa na następne jubileusze. 50, 60,70…a może nawet 100 lat!

Historia Fasolek zaczerpnięta z książeczki do jubileuszowego wydawnictwa "Fasolki 40 lat 40 przebojów" we wspomnieniach Andrzeja Marka Grabowskiego, czyli Profesora Ciekawskiego

 

author

Sebastian Płatek

Redaktor naczelny
 redakcja@netfan.pl

 13.06.2024   fot. archiwum prywatne Krzysztofa Marca

Happysad zapowiada album "Pierwsza Prosta" singlem "ŻAR"

Ponad 40 lat po premierze do sklepów trafia dwupłytowe, winylowe wznowienie drugiego albumu Perfectu

CZYTAJ RÓWNIEŻ
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
Trwa ładowanie zdjęć