"Wyjątkowość koncertu to nie show, scenografia, tancerze, stroje i confetti..."

Wyjątkowość koncertu to nie show, scenografia, tancerze, stroje i confetti...
 fot. My-Music Inf. prasowa
Rozmowa z Kasią Wilk - Artystką maja NetFan.pl

Zapewne uważnie śledzisz wszystko to co dzieje się na zagranicznych rynkach muzycznych, co słychać w Twojej muzyce, które oscyluje wokół modnych obecnie rytmów r'n'b i soul. Kto aktualnie stanowi dla Ciebie największą inspirację?
Obecnie i niezmiennie inspiruję się piosenkami zza oceanu, z kraju i od sąsiadów. Do ulubionego gatunku należą piosenki, w których mniej znaczy więcej, zarówno aranżacyjnie jak i wokalnie: Michael Jackson, Alicia Keys, Black Eyed Peas. Inspiracją do pracy nad własnymi umiejętnościami są niewątpliwie: Agie Stone, Ledisi, Vula, Beyonce, Mary J. Inspiracja brzmieniową: Sting, Rihanna, Timbaland. W wolnych chwilach lubię rozwiązać włosy i pomachać „piórami” do Freak Kitchen lub Limb Bizkit.

Świetnie wypadasz w nowej singlowej kompozycji „Być może”. Nie boisz się jednak, że obracając się w takiej muzycznej stylistyce nie unikniesz porównań do zagranicznych gwiazd tj. Beyonce czy Rihanna.
Jeśli zostanę porównana do Beyonce to będzie to miły komplement, bo ją podziwiam i jestem fanką jej głosu od początku istnienia zespołu Destinys Child. Jeśli porównają do Rihanny, to również bardzo dobrze. Ma świetne kompozycje, oryginalny glos, a jej nagrania brzmią rewelacyjnie. Ale zgadzam się, że stylistyka w której się obracam jest wtórna i rzeczy te niezmiennie powtarzają się od kilkudziesięciu lat. Jeśli jednak być porównywanym to do najlepszych.
Wielu artystów unika akustycznych koncertów, kiedy swoich niedostatków nie mogą już ukryć za całą masą elektrycznych dźwięków. W twoim przypadku wersję „bez prądu” brzmią naprawdę udanie. Czy to zwiastun jakiegoś nowego projektu?
Koncerty akustyczne to nasze kolejne oblicze. Otaczam się fajnymi, zdolnymi ludźmi, którzy potrafią zagrać nie tylko głośno i szybko, a że mamy ogromną wyobraźnię, możemy dowolne piosenki aranżować na wiele sposobów. I nie wykluczam płyty unplugged czekam na telefon z MTV (śmiech przyp.red)

Współpraca z Mezo sprawiła, że w mediach zaczęło być o Tobie głośno. Czy to właśnie wówczas Twoja kariera przybrała zupełni inny, profesjonalny wymiar?
Bycie bardziej lub mniej popularnym, nie jest miarą profesjonalizmu. Dla mnie bycie zawodowcem, to obnażenie swoich umiejętności na żywo, zdolność odnalezienia się w stresujących sytuacjach, umiejętność zaskakiwania i rozwój. Moja kariera nabrała profesjonalnego wymiaru, kiedy zaczęłam koncertować z własnym materiałem Teraz nikt nie robi niczego za mnie i odwrotnie, sama decyduję o swojej tożsamości artystycznej i przekładam ją na prowadzenie swojego profilu muzycznego, spójnie i szczerze. Każdy koncert, jest skrupulatnie przygotowany, zagrany i co najważniejsze, nagradzany przez publiczność, która zazwyczaj nie spodziewa się zestawienia repertuaru pop z rockowym składem. Mam lojalnych i zdolnych ludzi w zespole, którzy dają mi poczucie bezpieczeństwa, co automatycznie przekłada się na styl pracy i efekty na wysokim poziomie artystycznym. I to tez jest jeden z czynników, które daje mi prawo twierdzić, że jesteśmy profesjonalni.

Występowałaś na jednej scenie z wielkiej klasy artystami, a wśród nich był m.in. Adama Sztaba wraz ze swoją orkiestrą. Zapewne praca z takimi ludźmi to bezcenna lekcja. Czego Ty nauczyłaś się od tego charyzmatycznego aranżera jak i od innych artystów z którymi miałaś okazję współpracować
Sporadycznie, ale nadal koncertujemy. Profesjonalne podejście, zrozumienie i cierpliwość. Adam to nie tylko dyrygent, muzyk i aranżer, ale świetny psycholog, który podchodzi do nas indywidualnie. I właśnie tego się nauczyłam, aby zarządzać grupą ludzi, trzeba ich lubić, rozumieć i szanować. Próbuję to wcielić w życie, pracuję nad tym, choć impulsywność bywa złym doradcą (śmiech przyp.red)

Zanim zaczęłaś występować jako artystka solowa, przez wiele lat pracowałaś jako chórzystka pracując na rzecz innych Czy z dzisiejszej perspektywy uważasz tamten okres ciężkiej, często „anonimowej” pracy za udany?
Bardzo udany. Refrenistka, maskotka, chórzystka…czułam się świetnie, nie byłam przygotowana na mejstrim tak szybko, czułam się kłopotliwie w sytuacjach, kiedy było dużo szumu wokół mnie. Przez ten czas obserwowałam otoczenie, kodowałam, zbroiłam się i to wszystko naocznie, by silniejsza wystartować. Teraz jestem gotowa na wszystko, choć wszystkiego dla kariery nie zrobię, nie szastam zaufaniem i potrafię być asertywna. Okres konstruktywnej nauki zawsze uważam za udany

Album „Unisono” to twoje pierwsze solowe wydawnictwo. Bez problemu można tu znaleźć kilka dobrych kompozycji. Czy kiedy słuchasz tej płyty dziś, jesteś z niej wciąż tak samo zadowolona jak w momencie premiery?
Haha nie jestem melomanką, ale bez problemu napiszę, że dziś wiele kawałków zrobiłabym inaczej brzmieniowo, aranżacyjnie, tekstowo, albo niektórych z nich nie umieściłabym wcale. Najważniejsze dla mnie, że podobała mi się wtedy i są ludzie którzy ją lubią do teraz.

Czy twój drugi solowy album to kontynuacja stylu, który zaprezentowałaś na „Unisono”, czy może w trakcie pracy nad płytą uległaś nowym fascynacją, które miały znaczący wpływ na ostateczne brzmienie nowego krążka?
Podczas pracy nad drugą płytą uległam fascynacjom, które będą odzwierciedlać płytę treścią. Na pewno po przesłuchaniu krążka, wiadomo będzie, w którym kierunku podążę. Postanowiłam zaangażować moich chłopców, którzy zaaranżowali niekiedy skrajne piosenki, w jedną spójna ożywioną całość. Płyta jak zwykle stylistycznie rozstrzelona, ale w sumie dlaczego nie. (śmiech przyp.red) Dla uściślenia, współpracę przy tym krążku podjęłam z duetem Browncube, Bartkiem Pietschem i Danielem Moszczyńskim, Jackiem Rychłym, Łukaszem Kaczmarkiem.

Mówi się, że „wrażliwe wnętrze” artysty kształtują nie tylko długie godziny ćwiczeń, lecz wszystko to co przeżywa na co dzień. Czy Ty mimo wielu zawodowych obowiązków, znajdujesz także czas na poza muzyczne pasję, rozwijające twoją wrażliwość?
Oczywiście, muzyka to nie wszystko to co przeżywam, obserwuję, co mnie cieszy i smuci, zamieniam później w tekst osadzony na dźwiękach. Dlatego staram się żyć pełna parą , spotykać się z ludźmi, rozmawiać ,chodzić na spacery, czytać ciekawe artykuły i uprawiać sport. To kształtuje moja osobowość, bo uważam, że rodzice kształtują nasza wrażliwość w pierwszym etapie życia, później zaczyna się konsumpcja świata wg naszych wrażliwości.

Sezon koncertowy właśnie się rozpoczyna, zapewne planujesz trasę koncertową promującą nowy materiał. W dobie audiowizualnych show fani liczą na to, że każdy koncert będzie wielkim wydarzeniem. Czy Ty także szykujesz dla nich coś wyjątkowego?
Wyjątkowość koncertu to nie show, scenografia, tancerze, stroje i confetti. Ja stawiam na naturalność, energię i dużą dawkę emocji. Idealnie było by, gdyby całej oprawie towarzyszył telebim na którym wyświetlane byłoby zobrazowanie tej podróży. Na tą chwilę musimy zrezygnować z tego pomysłu, ale i bez tego jesteśmy na scenie interesujący. Główny nacisk kładę na brzmienie, skrupulatnie dobraną tracklistę i wykonanie.

Scena to miejsce, który każdy z artystów traktuje wyjątkowo. Jakie uczucia towarzyszą Tobie tuż przez rozpoczęciem koncertu i co czujesz gdy schodzisz ze sceny tuż po ostatnich bisach?
Przed każdym koncertem bez wyjątku mam ogromny stres, to na mnie spoczywa odpowiedzialność, to na jedno nazwisko spada lawina opinii. Staram się, by koncert spełniał oczekiwania, by zabierał w podróż emocjonalną, żeby został zapamiętany. Również trzeba pamiętać o ludziach, którzy na koncert przyszli, adorować ich. pieścić nie tylko muzycznie, ale merytorycznie. Nie jestem typem który odwraca się od publiczności , w przerwach nie mówi nic i alienuje się w garderobie. To dzięki ludziom, fanom i publiczności istnieję, wiec zawsze daję z siebie maximum, a po koncercie upojenie emocjonalne.

Wspólnie z kilkoma artystami, nagrałaś utwór dla Adama Małysza „Skaczemy dla Ciebie”. Jak wspominasz pracę w studio nad tą kompozycją oraz swoje spotkanie z Adamem Małyszem podczas jego oficjalnego pożegnania ?
Dziś większość nagrań piosenek grupowych, ograniczają się do wysłanych tracków na skrzynkę mailową i do kilku telefonów. Tak wyglądało nagranie piosenki dla Adama Małysza. Jeden telefon, szybka decyzja, godzina w studio i piosenka gotowa. Zresztą nie było się nad czym zastanawiać. Piosenka dla Adama, którego podziwiam i wiernie kibicowałam. A samo pożegnanie, cieszę się, że mogłam dla niego zaśpiewać. I to był jedyny bezpośredni kontakt z nim. Fani i inni ważni ludzie nie odstępowali go na krok.

Na koniec chciałbym zapytać o miejsce jakie w Twoim życiu zajmuje muzyka. Czy jest ona niezastąpiona, czy też wyobrażasz sobie Siebie zajmującą się na co dzień czymś zupełnie innym?
To miejsce może nie jest na podium, ale mocno osadzone, oprócz muzyki ważniejsze jest dla mnie życie rodzinne , miłość i ludzie, którzy mnie otaczają. I nawet wyobrażam sobie sytuację w ktorej nie śpiewam, ale tylko piszę i myślę, że dobrze bym się spełniła. Dziś więcej trzeba gadać niż śpiewać, a ja lubię mówić kiedy chcę, zresztą jak na załączonym obrazku, przepraszam za spóźnienie z wywiadem (śmiech przyp.red)

Dziękuje za rozmowę
Rozmawiał Bartosz Domagała
NETFAN.PL
Czytaj nas częściej w Google
DODAJ W GOOGLE
author

Sebastian Płatek

Redaktor naczelny
 redakcja@netfan.pl

 11.05.2011   Inf. prasowa   fot. My-Music

Czas na VERMONES!

Zobacz pierwszy oficjalny teledysk zespołu KraFcy!