Im prościej tym skuteczniej...

Im prościej tym skuteczniej...

Moim zdaniem dobry utwór to taki, który równie dobrze zabrzmi zagrany z akustycznymi gitarami, całym rockowym składem lub zaaranżowany na przykład na orkiestrę symfoniczną. W dwóch powyższych sytuacjach Wasza muzyka sprawdziła się świetnie. Może więc pora na serię koncertów unplugged?
Taaak. To dobry pomysł. Nasi fani twierdzą, że wcześniejsze, nieliczne co prawda koncerty bez prądu brzmiały świetnie, pewnie więc niedługo przygotujemy się do takiej trasy.

Jakiś czas temu zespół Pectus dał koncert z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej. Było to trudne przedsięwzięcie, nie tylko logistycznie. To przede wszystkim konieczność przearanżowania utworów i jakby nauczenia się ich od nowa, bo zapewne Wasze partie instrumentalne zostały również nieco inaczej zaaranżowane. Za okiełznanie tego wszystkiego odpowiedzialny był niezastąpiony Adam Sztaba. Jak doszło do Waszej współpracy i kto jest właściwie inicjatorem tego pomysłu?
Zacznijmy od tego, że pomysł zrealizowania koncertu Pectusa z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej zrodził się w dziale Promocji i Kultury Urzędu Miasta w Opolu. Zaproszono nas z koncertem, który miał uświetnić obchody trzydziestolecia opolskiej ,,Solidarności”, jednocześnie pozostawiono nam swobodę w wyborze osoby odpowiedzialnej za aranż orkiestrowy. Wiemy, że mało kto radzi sobie z podobnymi połączeniami tak sprawnie jak Adam Sztaba, stąd jednogłośna decyzja, by zlecić to zadanie właśnie jemu. Nie było konieczności wprowadzania jakichś poważniejszych zmian w poszczególnych partiach instrumentalnych i to również jego zasługa.

Nieczęsto w muzyce popularnej możemy usłyszeć klasyczne instrumentarium. Zazwyczaj artyści ograniczają się do zaproszenia kwartetu smyczkowego. Wy zdecydowaliście się pójść znacznie dalej. Czy to muzyczne doświadczenie dało Wam do myślenia, że takie stylistyczne mariaże mogą być czymś naprawdę ciekawym?
To prawda. Wykorzystanie całej orkiestry symfonicznej w koncercie rockowym lub popowym to nie lada wyzwanie...Wprowadzanie kwartetu smyczkowego natomiast, to dość powszechna praktyka. W latach dziewięćdziesiątych w naszym kraju pojawiła się swego rodzaju moda na tego typu innowację. Dla przykładu, tytułowy utwór z płyty ,,Gloria” zespołu Ziyo rozpoczynał się bogatym, bardzo ciekawym tematem wykonanym wyłącznie przez kwartet. Znane są zapewne tzw. koncerty symfoniczne TSA czy IRY. Jednak prawdziwe koncerty z udziałem pełnego instrumentarium to nadal rzadkość. Dla nas współpraca z Adamem i ze wszystkimi tymi wspaniałymi muzykami to niepowtarzalne przeżycie i fantastyczny przykład dyscypliny i pokory w zawodzie. W naszym zawodzie wspólnym, a jednak jakże innym na co dzień. To absolutni profesjonaliści, bardzo skromni i chętni do współpracy. Ujęli nas swą życzliwością i rzetelnym podejściem do naszego repertuaru. Cała przygoda okazała czymś niesamowicie pożywnym dla nas jako muzyków, którzy tworzą muzykę zdecydowanie mniej wymagającą instrumentalnie, nie tak rygorystycznie dokładną jak klasyczna. Jednoznacznie musimy stwierdzić, że plan się powiódł i wszyscy jesteśmy z tej współpracy niezwykle dumni i szalenie zadowoleni.

Jesteście zespołem stosunkowo młodym, a już wielokrotnie zostaliście obsypani istnym gradem nagród na wielu liczących się festiwalach. Czy kiedy powstawał zespół Pectus spodziewaliście się takich sukcesów, a może od samego początku byliście pewnie swego i te nagrody to tylko realizacja Waszej filozofii sukcesu?
To miłe, że wciąż wy, dziennikarze nazywacie nas ,,młodym zespołem”. Istotnie, czujemy się młodo i z młodzieńczym wręcz zapałem tworzymy i prezentujemy naszą muzykę. Może ktoś zarzuci nam hipokryzję, ale naprawdę nikt z nas nie poświęcał szczególnej energii na myślenie o laurach, które ewentualnie mogłyby nas czekać w przyszłości. Dla każdego z nas muzyka zajmowała lwią część życia, była sposobem na nie. Zawsze wydawało nam się, że nagrody zdobywają inni, gdzieś tam, w świecie. To cudowne uczucie otrzymać nagrodę, której kompletnie się nie spodziewałeś. Nieco inaczej rzecz się ma z kolejnymi- nawet jeśli zaskakują to już nie tak bardzo. Jednak wszystkie te wyróżnienia traktujemy z ogromnym szacunkiem oraz sentymentem, ponieważ przyznali je nam słuchacze, a przecież właśnie dla nich i dzięki nim możemy o nie walczyć.

Jaka historia związana jest z jednym z Waszych największych przebojów, piosenką “Jeden moment”. Czy tak jak mówi tytuł takie hity rodzą się w “jednym momencie”, kiedy pod wpływem jakiegoś impulsu dźwięki same układają się w głowie tworząc doskonałą, chwytliwą melodię?
Jedną z inspiracji był film ,,Biegnij, Lola, Biegnij”, zachęcam do lektury. Muzyka zaś to nutowa ilustracja tego co każdego dnia musimy w dzikim pędzie mijać, pozostawiać. Każdemu jednak kiedyś utkwiło w pamięci coś tak mocno, że śmiało mógłby zapisać to jako ten jeden, jedyny ważny moment. A co okaże się hitem, nigdy nie wiemy. O tym decydują słuchacze.

Nagrody takie jak Słowik Publiczności na sopockim festiwalu świadczą o tym, że jesteście ulubieńcami polskiej publiczności. Jacy ludzie przychodzą na Wasze koncerty. Czy jest to jakaś konkretna grupa wiekowa, czy też potraficie dotrzeć to każdego wrażliwego słuchacza niezależnie od wieku i muzycznych upodobań?
Tak jak mówiliśmy wcześniej, wszystkie nagrody są wynikiem wsparcia publiczności. Za każdym razem wymagało to od nich jakiegoś konkretnego zaangażowania. Na przykład oglądania występu i oddania głosu przez wysłanie sms’a. Na koncertach spotykamy się z bardzo różnymi ludźmi, zarówno pod względem wiekowym jak i społecznym. Jedynym warunkiem nawiązania mentalnego kontaktu jest podobna wrażliwość na dźwięki, na słowo, na autentyczny przekaz. My za każdym razem dajemy z siebie wszystko. Podchodzimy do każdego występu jak do tego jedynego najważniejszego w karierze.

Premiera drugiej płyty już za nami. Czego możemy oczekiwać po tym wydawnictwie. Nadal zamierzacie kroczyć obraną dotąd ścieżka, meandrując pomiędzy popem i rockiem, czy też czeka nas coś nowego. Zapewne przygotowaliście porcję kolejnych hitów, które zawładną polskimi listami przebojów?
Druga płyta zatytułowana ,,Stos Praw” jest świadomą kontynuacją pectusowego stylu i brzmienia przede wszystkim. Jest zarazem próbą ukazania zespołu jako odważnego artystycznie i rozwijającego się muzycznie. Znajdziecie tam sporo przestrzeni, mnóstwo harmonii, i melodii. Łagodność i melodyjność jak np. w utworach ,,Wiosna”, ,,Razem ze mną” czy ,,Motyle”, ciekawe teksty jak np. w angielskim ,,I wonder where you are” czy w ostatnim na płycie ,,Życzeniu” jak również mniej melodyjne lecz mocniejsze i agresywniejsze numery, mówimy tu o ,,Hibernacji” i tytułowym ,,Stosie Praw”. Na ,,hity” po uprzedniej, starannej selekcji oraz konsultacjach z potencjalnymi odbiorcami desygnowaliśmy ,,Oceany”, które już sporo namieszały w komercyjnych stacjach radiowych, ,,Motyle” i ,,Tańczę z nią”Równie dobrze może się jednak okazać, że słuchacze sami sięgną po inne. Odbieramy sygnały o poza medialnej popularności ,,Życzenia”. To się często zdarza w przypadku tak licznej i urozmaiconej oferty.

Czy mieliście już okazję sprawdzić materiał z nowego albumu w warunkach koncertowych. Jeżeli tak, to czy udało się wam wzbudzić wśród publiczności taki sam entuzjazm jak podczas wykonywania piosenek z debiutanckiej płyty?
O tak. Praktycznie przez cały sezon graliśmy ,,Stos Praw”, ,,Oceany” i ,,Tańczę”. Od pierwszego wykonania spotkały się te utwory z entuzjastycznym przyjęciem, co oznacza, że nasi fani czekali na nowe propozycje.

Kompozycja “Oceany” to znowu utwór z przebojowym refrenem, który po prostu “wpada w ucho”. Czy macie jakąś własną receptę na pisanie prostych lecz chwytliwych melodii. Słowem czy wiecie jak napisać “piosenkę idealną”?
Nie wiemy czy jest na to jedna skuteczna metoda, ale jedno sprawdza się zawsze, im prościej tym skuteczniej. Jeżeli coś ma wpadać w ucho to nie może być trudne ani skomplikowane. A piosenka idealna, a cóż to takiego i kto miałby decydować, że taka właśnie ona jest?

Pisząc przebojowe kompozycje w dzisiejszych czasach niełatwo uniknąć oskarżeń o wtórność i wzorowanie się na minionych muzycznych modach. Czy podczas pracy nad nową kompozycją zawsze staracie się zagrać i zaaranżować ją w taki sposób, aby osiągnąć świeże brzmienie?
Doskonałe, sensowne pytanie. To chyba najpoważniejszy problem w muzyce współcześnie tworzonej. Ilość dźwięków jest ograniczona a co za tym idzie, ilość oryginalnych pomysłów również. Wzorowanie się na czyjeś twórczości nie jest grzechem, ale świadome i celowe powielanie czy zapożyczanie to już obrzydliwy brak honoru połączony z najprymitywniejszym pasożytnictwem. Wielu popularnych obecnie autorów i kompozytorów ucieka się do takich nieuczciwych praktyk ze strachu, w obawie przed brakiem bezwzględnej akceptacji mas. Takie działanie nie ma nic wspólnego ze sztuką. Uwstecznia samego rzemieślnika, ale też wyrażenie wpływa na obniżenie poziomu prezentowanej na antenie muzyki. Nie bez winy są tu media, zwłaszcza komercyjne. My poświęcamy bardzo dużo czasu na eliminowanie ewentualnych podobieństw. Pod tym względem nasze sumienie jest czyste.

Wasze koncerty to nie tylko sama muzyka, lecz także show wizualno- multimedialne. Czy Waszym zdaniem przyszło nam żyć w takich czasach, w których słuchaczowi nie wystarcza już sama muzyka, lecz oczekuje podania jej w atrakcyjny, często zaskakujący sposób?
Owszem. Kultura i sztuka na - nazwijmy to delikatnie - nieco niższym poziomie musi posiłkować się dodatkowymi formami podkreślania, wzmacniania przekazu. W przypadku kultury wysokiej- wystarczy sama wrażliwość i wrodzona osobista selekcja plus smak.

Jesteście muzykami, którzy czynnie uczestniczą w wielu rozmaitych projektach muzycznych poza zespołem Pectus. Jak takie doświadczenia wpływają na Waszą muzykę. Czy kiedy spotykacie się po jakimś czasie i zaczynacie wspólnie grać czujecie, że dobrze Wam znane piosenki brzmią już nieco inaczej?
To nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Sztuka wymaga warsztatu, ale nie w pierwszej kolejności. Liczy się przede wszystkim pomysł. Chociaż, oczywiście kontakt i praca z innymi muzykami z pewnością zaszkodzić nie może.

Zespół Pectus porusza się w określonych muzycznych ramach, lecz zapewne Wasze inspiracje i muzyczne fascynacje sięgają wielu innych stylistyk i artystów. Gdybyście mogli opowiedzieć Swoim fanom o kilku artystach, którzy mają największy wpływ na Waszą muzykę?
Sporo tego. Głównie twórczość lat osiemdziesiątych, kiedy jeszcze w muzyce było dużo miejsca i utwory brzmiały w stu procentach autentycznie i oryginalnie. Ale nie tylko. Oto niektóre świadome inspiracje: U2, FGTH, The Cure, Dead Can Dance, Marillion, Depeche mode, The Police, Sting, Peter Gabriel, Kate Bush, Sisters of mercy, Radiohead, Bjork, Masive Attack, Placebo, Grzegorz Ciechowski, Jan Borysewicz, MANDARYNA (śmiech przyp. red) i wielu, wielu innych artystów.

Rozmawiał Bartosz Domagała/ NetFan.pl

author

Bartosz Domagała

 26.11.2010   fot. QL Music

FARBA dla dzieci i moto-Mikołajów!

Kev Fox w Polsce!

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
Trwa ładowanie zdjęć