FOTORELACJA

Finntroll w Krakowie - fotorelacja

Kraków po raz kolejny rozgrzmiał nordycką furią. Swoiste Fus Ro Dah grzmiało w krakowskim klubie „Kwadrat” ku uciesze fanów viking i folk metalu. W ramach suportu pojawili się Skálmöld, a następnie na scenie zagrali Týr i headliner wieczoru,gość tegorocznego MetalFestu, Finntroll.
Skálmöld rozgrzał ładnie publikę grając z werwą godną synów Odyna. Panowie zagrali żywiołowo, niezwykle emocjonalnie, obserwując wokalistę, wręcz z iście namaszczonym dramatyzmem. I dobrze, bo za chwilę niektórym mogło tych emocji nieco brakować. Lecz cóż poradzić - równowaga w przyrodzie jak widać być musi.
Z przykrością muszę stwierdzić, że niejakim zawodem okazał się Týr, main tego wieczoru, przynajmniej dla mnie. Prócz basisty Thomsena reszta zespołu z Wysp Owczych prezentowała się raczej statycznie, i nie licząc dowcipnych upierdliwie, czy też upierdliwie dowcipnych uwag dotyczących zakupu nowej płyty, szału nie było. Owszem, panowie zagrali bardzo dobrze, ale trochę bez życia i tej dzikości, której się przecież pragnie przy tego typu muzyce. Wiking to siła, jak te sztormy obijające się o fiordy. Cóż, raz sztorm na scenie, a raz fiord. Każdy ma swoje humory. Tyr zagrali nieśmiertelne Hold the Heathen Hammer High, By the sword in my hand, Sinklars Visa, Tróndur í Gøtu oraz kawałki z nowej płyty Valkiria – Mare of my Night, Another Fallen Brother czy Blood of Heroes.
Finntroll dali wspaniały pokaz z wdziękiem zarzucając nie tylko imponującej długości włosami, ale i uszami. Potężne, energiczne brzmienia współgrały z nadpobudliwością, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa, muzyków. Gwoli ścisłości Finowie zaserwowali smaczki w stylu Ett Folk Förbannat, Slaget Vid Blodsälv, En Mäktig Här, Svartberg, När Jättar Marschera, Skogsdotter, Häxbrygd, Jaktens Tid czy naturalnie Trollhammeren.

Trwa ładowanie