FOTORELACJA

69 Krakowskie Zaduszki Jazzowe za nami - fotorelacja

W Krakowie po raz 69 odbyły się Zaduszki Jazzowe. Festiwal chwali się faktem bycia najstarszą tego typu imprezą na świecie – wraz z festiwalem w Newport – która trwa i jest z powodzeniem kontynuowana. Od kilku lat obecni organizatorzy zmienili trochę konwencję imprezy. Na scenach dominują rodzimi wykonawcy, zrezygnowano z koncertów klubowych, odbywa się kilka imprez w większych audytoriach z uroczystą coroczną galą włącznie. Wręczane są stypendia dla młodych muzyków i nagrody dla zasłużonych muzyków i osób istotnych w historii imprezy.

W tym roku ufundowano aż dwa stypendia, nagrodzono nimi pianistę Mateusza Pałkę i trębacza Pawła Kowalika. W tym roku zabrakło koncertu zeszłorocznego stypendysty, mam nadzieję, że częścią jubileuszowych, siedemdziesiątych Zaduszek za rok będą recitale obydwu tych młodych artystów. Wręczono festiwalowe nagrody – Złotym Helikonem uhonorowano Urszulę Dudziak, Srebrny Helikon przeszedł w tym roku w ręce Grupy PZU – jednego ze sponsorów imprezy. I wreszcie po raz pierwszy wręczono medale dla osób związanych z Krakowskimi Zaduszkami. Cztery medale stały się własnością Zofii i Marka Stryszowskich, osób od trzech dekad współodpowiedzialnych za organizację i poziom artystyczny imprezy, doktora Jana Poprawy – niegdyś muzyka, a potem cenionego dziennikarza muzycznego i promotora młodych talentów, oraz Andrzeja Dąbrowskiego, który niestety nie odebrał wyróżnienia osobiście.

Pierwszym festiwalowym koncertem był akcent mocno krakowski – piosenki Andrzeja Zauchy zaśpiewał Kuba Badach. Ten program Kuba z niegasnącym powodzeniem wykonuje od wielu lat przyciągając nowe rzesze słuchaczy, a w Krakowie – mieście nierozerwalnie związanym z Mistrzem Zauchą – zawsze brzmi to jakoś pełniej. Zresztą grzechem byłoby narzekać na brzmienie – koncert miał miejsce w Nowohuckim Centrum Kultury dysponującym wyśmienitym nagłośnieniem i świetną salą koncertową, a Kubie towarzyszą jak zwykle muzycy z najwyższej półki. Za klawiszami zasiadł malowniczy Jacek Piskorz, w saksofony i EWI dął znakomicie Maciej Kociński a sekcja to Michał Barański na kontrabasie i basówce oraz wyśmienity perkusista Wojciech Fedkowicz. Dla mnie dodatkowym smaczkiem był fakt, że tydzień wcześniej w tej samej Sali z repertuarem Zauchy wystąpił Janusz Szrom, również z mistrzowskim akompaniamentem, i oba koncerty sprawiły mi wiele przyjemności biorąc pod uwagę różnorodność oraz pietyzm i szacunek z jaką panowie Janusz i Jakub podchodzą do spuścizny po Wielkim Andrzeju Zausze.

Pozostałe dwa koncerty w tym roku przeniosły się z Teatru im. Słowackiego do Opery Krakowskiej. Pierwszy wieczór to słowno-muzyczny spektakl motywacyjno-kabaretowy w wykonaniu słusznie uwielbianej Urszuli Dudziak. Pani Ula jak zwykle w wyśmienitym nastroju już przy pierwszej kompozycji poprosiła oświetleniowca o rozświetlenie publiczności, bo chciała mieć kontakt wzrokowy z widzami, a jak się potem okazało – nie tylko wzrokowy. Muzycy wykonali tego wieczoru ok. 10 utworów, kończąc nieśmiertelną „Papayą” i adekwatnym do miejsca imprezy „Krakusem”, a oczywiście między nimi Dudziak sypała ze sceny anegdotami, przypowieściami i dobrym słowem afirmującym siebie i publiczność. Pani Uli na scenie towarzyszyli Krzysztof Pacan (inst.. basowe), Jan Smoczyński (akordeon, fortepian), Tomasz Torres (perkusja), Łukasz Poprawski (saksofon) i Robert Cichy z gitarą akustyczną.

Koncert galowy w tym roku poświęcono Włodzimierzowi Nahornemu. Niestety, dostojny kompozytor ze względu na stan zdrowia nie mógł być z nami tego wieczoru w Krakowie. Kompozycje i aranżacje z jego bogatego port folio wykonali Śląscy Kameraliści pod batutą – i basówką, bo szef zamieszania grał na basie i kontrabasie – Piotra Zaufala. Którego zresztą rok wcześniej słuchaliśmy w zespole Marcina Wyrostka. Piosenki, wraz z niestarzejącym się evergreenem „Jej portret” śpiewali Natalia Kukulska, Wojciech Myrczek i Krzysztof Kiljański.
 

Prezentujemy galerię zdjęć z trzech głównych koncertów tegorocznych Zaduszek w Krakowie, niecierpliwie czekając na jubileuszową, okrągłą, siedemdziesiątą edycję. I absolutnie nie pomniejszjąc znakomitej jakości tegorocznych koncertów i pozycji zaproszonych do nich wykonawców, można powtórzyć słowa Zofii Stryszowskiej wygłoszone w Operze podczas odbierania okolicznościowego medalu – Zaduszkom życzymy więcej jazzu i więcej międzynarodowości, zwłaszcza mając w pamięci koncerty Johna Scofielda, Joe Lovano, Judith Hill czy Chiny Moses.

Trwa ładowanie