FOTORELACJA

GOGO PENGUIN zachwycili krakowską publiczność - fotorelacja

Brytyjskie trio łączące wiele inklinacji muzycznych zawitało do Polski po raz kolejny. na zaproszenie agencji Winiaryy Bookings panowie z Manchesteru pojawili się na scenie krakowskiego Klubu Studio 4 czerwca 2024 roku.

Zespół tworzą pianista Chris Illingworth, kontrabasista Neil Blacka oraz od pewnego czasu „wymieniony na nowszy model” perkusista Jon Scott. Trio wymyka się prostym zaszufladkowaniom – niby z jazzem ma niewiele wspólnego, a przyciąga część melomanów zafascynowanych tym kierunkiem muzyki, choć raczej  ich muzyka polega na odtworzeniu na trzech „prawdziwych” instrumentach obsługiwanych przez „prawdziwych” muzyków tego, co producenci muzyki elektronicznej tworzyli na laptopach. Minimalistyczne, momentami mantrowe motywy fortepianu i klawiszy, mocarne i tłuste linie basowe kontrabasisty często posługującego się smyczkiem i odważnie korzystającego z zawartości pedalboardu z efektami oraz genialna praca bębniarza wygrywającego wszystkie te break-beaty z brzmieniem o niebo lepszym niż najznakomitsza aplikacja komputerowa tworzą niebanalne i niepowtarzalne zjawisko muzyczne.

Najnowsza płyta – a konsekwentnie i trasa koncertowa, której częścią był krakowski koncert – są zatytułowane “Everything Is Going to Be OK”. Po różnych turbulencjach życiowych, zmianie bębniarza oraz dołączeniu do nowej wytwórni płytowej panowie powrócili z tym materiałem i triumfalnie objeżdżają świat bez problemu wypełniając sale miłośnikami energetycznej, nowoczesnej, znakomicie wykonanej muzyki.

Tak było i w Krakowie. Brak jakiejkolwiek scenografii, ascetyczne światła, lakoniczne zapowiedzi kilkakrotnie wygłaszane przez kontrabasistę, pozbawione typowych „czeszcz Polska jak sze macze zróbcie hałas” i muzyka w roli głównej. Od pierwszych klastrów kładzionych przez Chrisa na klawiaturze fortepianu ludzkość reagowała żywo i ochoczo od razu po rozpoznaniu kompozycji, które panowie wybrali do odegrania przed polską publicznością tego wieczoru. Choć „odegranie” to złe określenie biorąc pod uwagę energię, jaka tkwi w tych dźwiękach. To raczej piękne, muzyczne widowisko tworzone na żywo, nie potrzebujące nawożenia pirotechniką i estradowymi fajerwerkami. A usłyszeliśmy między innymi: We May Not Say, Bardo, All Res, Parasite, Smarra, Everything Is Going To Be OK. a na deser You’re Stronger Than You Think i Protest.

Dziękuję agencji Winiary Bookings za możliwość uwiecznienia tego wieczoru na kilku kadrach, zapraszam do zapoznania się z krótką fotorelacją.
 

Trwa ładowanie zdjęć