| Strona główna » Recenzje » Recenzja: Lao Che - Prąd Stały/Prąd Zmienny |  | Lao Che - Prąd Stały/Prąd Zmienny | Autor: Mariusz Osyra , Data publikacji: 2010-03-17 |  | | Wydawca: Antena Krzyku/Opensources, Data premiery: 2010-03-01 | | | | Znajdź więcej informacji o: Lao Che | I oto znowu Spięty z grupą Lao Che fundują nam muzyczną niespodziankę, stylistyczny zwrot, brzmieniową woltę, odwrót od poprzedniej koncepcji tematycznych albumów i przede wszystkim nową drogę swych muzycznych poszukiwań. Bardziej elektroniczną, gdzie ważniejsze od gitarowego zgiełku są programowane i wysublimowane ale jednak sztuczne rytmy. Paleta brzmieniowa nadal pozostaje bogata, bo zespół pozwala i pograć Krojcowi, czyli gitarzyście składu, jak i szuka rozwiązań rytmicznych których dotąd u nich nie było. Spora jednak w nowym brzmieniu rola klawiszowca Wieży i znów bawiącego się swoimi zabawkami, czyli rozmaitymi dźwiękami z samplera Denata. Nie byłoby też tej przy całym nawiązaniu do elektronicznych lat 80, świetnie wyprodukowanej muzyki, gdyby nie praca i studyjna obróbka Marcina Borsa. Dzieje się tu naprawdę wiele, nie tylko na pierwszych planach, bogactwo rozmaitych szczegółów i zdobień ujawnia się głównie w tle.
Początek albumu generalnie zaskakuje swobodą gry perkusisty i basu, przy jednoczesnym riffowym uderzeniu gitar i loopowanymi klawiszami. Alternatywna i prześmiewcza "Historia stworzenia świata" zyskała jednak improwizacyjną jazzową i nieco duszną otoczkę, gdzie lider melodeklamuje tekst do kraftwerkowskich dźwięków. To najtrudniejszy i naszpikowany nagłymi kakofonicznymi zwrotami utwór z płyty. "Krzywousty" w duchu poszukiwań Depeche Mode z lat 80. przypomina że analagowe syntezatory biorą tym razem górę zgodnie z zamysłem muzyków. Tu gitarzysta zadowala się partią rytmiczną i bardziej zdecydowaną partią tylko w refrenach. Pomimo programowanych ścieżek mamy z kolei jeden z najmocniej potraktowanych fragmentów płyty. W "Życiu jest jak tramwaj" jest odmiennie, piosenkę udało się urozmaicić w ścieżce rytmicznej wpływami reggae, ale że mamy do tego sporo sztucznie generowanych odgłosów, Lao Che brzmi tu jak Blue Man Group w utworze "Sing Along". Hipnotycznie jest w kompozycji "Dłonie", podniośle w utworze tytułowym, nerwowo adekwatnie do tematyki w songu "Kryminał", a najbardziej przebojowo w kończącym całość "Zima stulecia". Że to muzyka tworzona z pietyzmem zespołowo i przez dłuższy czas (przygotowanie kompozytorskie zajęło około roku), słychać w większości utworów, szczególnie te z pierwszej części płyty są bardzo wyraziste, zróżnicowane. Potem coraz bardziej daje się we znaki odhumanizowane, zimne brzmienie ich nowej muzyki.
Generalnie "Prąd Stały/Prąd Zmienny" nie jest łatwo przystępny. To muzyka mniej przyjazna w odbiorze, trudniejsza i na pewno nie tak ciepła dla ucha jak ta z "Gospel", dominują w niej raczej nuty około zimnofalowe, które nasycają swoim podskórnym napięciem wydaje się też lotne, nieco abstrakcyjne teksty wokalisty. A ten jak wiadomo lubi bawić się językiem, nie obawia się ani słowotwórstwa, ani zapożyczeń ze staropolszczyzny, ani zabawnych rymowanych zestawień. Jest w tym przekora i spora dawka ironicznego humoru ("Urodziła mnie ciotka", "Życie jest jak tramwaj").
Soulowo-gospelsowa ciekawość zespołu ujawnia się właściwie chyba tylko w singlowym "Czas", szczególnie w tekście, odwołującym się ponownie do religijnej retoryki. Generalnie Spięty robi na słuchaczu duże wrażenie jako autor który przygotował te niebanalne teksty (tym razem bez wspólnego mianownika), w bardzo krótkim czasie. Najpewniej to pozwoliło mu również na dużą aktualność odniesień do rzeczywistości - być może nie zamierzoną ("Wielki kryzys", "Zima stulecia"). Imponuje też jego forma wokalna, tym bardziej że oprócz wspomnianej melodeklamacji, używa głosu odważnie ("Magistrze Pigularzu"), potrafi zaśpiewać delikatniej ("Sam O'Tnosc", czyt. "Samotnosk"), ale i też jak udowadniał z rockowym wydarciem gdy potrzeba ("Prąd Stały/Prąd Zmienny"). Wciągająca płyta jednej z najbardziej oryginalnych grup na naszym rynku w ostatnich latach, ale dla mnie oczko niżej od przebojowego "Gospel". 7/10
|
|
| | |