| Strona główna » Recenzje » Recenzja: Paramore - Brand New Eyes |  | Paramore - Brand New Eyes | Autor: Mariusz Osyra , Data publikacji: 2010-03-02 |  | | Wydawca: Fueled By Ramen, Data premiery: 2009-09-28 | | | | Znajdź więcej informacji o: Paramore | Jeśli szukałbym na płycie młodziaków z Franklin w stanie Tennessee prawdziwych przebojów, pewnie zwróciłbym uwagę na "Playing God" - z jednej strony zadziorny i popowo nośny, ale z drugiej gdzieś z okolic piosenkowego śpiewania Kelly Osbourne, Michelle Branch czy Avril Lavigne. Takie skojarzenia zostawia bowiem dziewczęcy śpiew Haley Williams, głosu który w Paramore podporządkowuje sobie muzykę, a że dziewczyna lubi pokrzyczeć raczej w wysokich rejestrach, to rzadziej przypomina chociażby manierę rockowej twarzy Gwen Stefani ("Brick By Boring Brick"). Jednak trzeba oddać Paramore sprawiedliwość, to absolutnie zdyscyplinowana muzyka, coraz mniej nieopierzonej grupy przyjaciół, pełna dynamiki i młodzieńczej pasji, której nie sposób zastąpić ani studyjną obróbką Roba Cavallo, który zrobił swoją robotę mistrzowsko, ani nawet dyplomowaną wiedzą na temat kompozycji i harmonii. Łatwo wpadająca w ucho ale niezmiennie gniewna muzyka całej piątki, pięknie zagospodarowuje swoją niszę tuż obok Gossip, z odbiciem w bardziej zwariowany gitarowy a nie taneczny czad. Czasem trudno im zaznaczyć jakieś oryginalne cechy kolejnych kompozycji, co sprawia że wypadają bladziej lub bez wyrazu ("Turn It Off"), lub sztampowo ("Feeling Sorry"), ale i tak wśród trzech kwadransów muzyki z "Brand New Eyes" i ich młodzieńczo naiwnego rockowego pazura znajdziemy wspomniane przeboje, takie z którymi młodzież na uszach będzie się chętnie kotłować na parkietach rockotek ("Ignorance").
Mam wrażenie że Paramore, naprawdę obiecujący wśród młodych popunkowych zespołów dzisiejszej sceny nie silą się by nadmiernie się podobać, grają prosto i melodyjnie jak podpowiada im wnętrze, a przywołana już Haley fajnie w swej bezpretensjonalności spina ich porywy wokalami, tyle niegrzecznymi co czasem bardziej refleksyjnymi ("The Only Exception", czy akustyczny "Misguided Ghosts"). Jeszcze ze dwie lekcje w kwestii tworzenia piosenek i Paramore będzie mogło bić się z większymi od siebie w rockowych zestawieniach. 6/10
|
|
| | |
|