| Strona główna » Recenzje » Recenzja: Skunk Anansie - Smashes And Trashes |  | Skunk Anansie - Smashes And Trashes | Autor: Mariusz Osyra , Data publikacji: 2010-01-19 |  | | Wydawca: One Little Indian, Data premiery: 2009-11-02 | | | | Znajdź więcej informacji o: Skunk Anansie | Działali siedem lat, nagrali trzy płyty, które nie przebiły się w Stanach ale były hitem w Europie, wylansowali kilka naprawdę dużych hitów i postanowili się rozwiązać. Dziś Londyńczycy ze Skunk Anansie wrócili po dziesięcioletniej nieobecności. W tym czasie Skin działała solo, muzycy udzielali się u boku innych artystów, na szczęście nie powiedzieli sobie nigdy dość. Co wiemy o Skunk Anansie 10 lat później? Ano tyle że ciągle im się chce, umieją jak dawniej zaatakować energetycznym graniem, aktualna reunion tour po europejskich krajach zresztą o tym świadczy, no i nie wykluczone że będzie więcej nowej muzyki w przyszłości. W wideoklipie do jednej z nowych piosenek widać że Skin straciła kawałek zęba, ale słychać że niczego więcej im nie brakuje.
Na "Smashes And Trashes", którym przypominają sie dawnym fanom, lub przedstawiają dopiero młodszej publiczności - umieścili trzy nowe kompozycje, jedna z nich należy do wokalistki, pozostałe podpisali zespołowo, co pozwala wierzyć także w ich inwencję jako kwartetu. Najciekawiej wypada chyba ozdobiony mocarnym riffem ale i delikatną melodyką "Because Of You" wybrany na pierwszy ogień już jesienią 2009, który zarazem przywołuje w pamięci ostrzejsze oblicze zespołu z poprzedniej dekady, a z drugiej pozwala sobie przypomnieć że szturmem zdobywali listy przebojów za sprawą rockowych ballad. Są w tym zestawie i one (wszystkie): "Brazen", "Secretly" czy "Hedonism" nie zestarzały się wcale. obok tych tytułów teraz postawimy jeszcze jeden, wyjątkowo ładny o przejrzystej melodii, ale jak zawsze niepozbawiony ostrzejszych akcentów "Squander". Wykrzyczany rytmicznie "Tear The Place Up", to dowód żywotności starszych o dekadę młodziaków pamiętanych z płyt "Stoosh" czy "Post Orgasmic Chill". Czadowy, krótki, zwarty i maksymalnie zadziorny, co jak zawsze podkreśla antyrasistowski w wyrazie pewny siebie wokal Skin. Taki oto zastrzyk mocy koresponduje fantastycznie z dawną energię w postaci zabójczo przebojowego "Twisted (Everyday Hurts)" czy kontrowersyjnego "Selling Jesus". A przecież jest jeszcze chyba najambitniejszy przebój zespołu z przeszłości: "Charlie Big Potato" z funkującym riffem, zagranym z metalową siłą i posępnym tekstem rozdzierająco wykonanym przez wokalistkę. Przypomina nieźle obraz muzyki sprzed 10 lat z ówczesnych list przebojów, gdy Skunk Anansie konkurowali z zespołami, których nazwy naprawdę się wówczas liczyły: Filter, Live czy Monster Magnet. Każda z nazw miała chwilę blasku. Grupie kierowanej przez charyzmatyczną Skin życzę tego i teraz. 8/10
|
|
| | |
|