| Strona główna » Recenzje » Recenzja: The Jayhawks - Hollywood Town Hall |  | The Jayhawks - Hollywood Town Hall | Autor: Mariusz Osyra , Data publikacji: 2009-12-17 |  | | Wydawca: American, Data premiery: 1992-09-15 | | | | Znajdź więcej informacji o: The Jayhawks | Jedna z najwspanialszych płyt softrocka lat 90., dla mnie równie ważna jak "Grace" Jeffa Buckleya czy "Everclear" American Music Club. Pewnie nie tylko dla mnie, ale raczej bliższa słuchaczom za Oceanem niż u nas. W rodzimych Stanach "Hollywood Town Hall" przyjęto w 1992 roku z zachwytem i gdzie cieszyło się sporym zainteresowaniem. The Jayhawks do połowy lat tamtej dekady zachwycali właśnie swoją odmianą spokojniejszego rockowego grania na styku alt i countryrocka w stylu kapel z Południa lat 70. Być może nawet zestaw "Tomorrow The Green Grass" był jeszcze wspanialszy, ale to właśnie ta wcześniejsza, pierwsza ważna dostrzeżona ich płyta pozwoliła im zaistnieć. Jest po prostu ważniejsza. Dał im szansę słynny George Drakoulias, a wsparł między innymi uznany klawiszowiec Benmont Tench. Efekt jest w tym samym stopniu rozbrajająco zachwycający co absolutnie świeży w swym podejściu do klasycznego grania.
Pojawiają się tu wszędobylskie akustyczne gitary, dźwięki harmonijki ustnej czy gitary z metalowym korpusem, a do tego album zdominowały średnie tempa i wpływy rodem z Nashville, między innymi w charakterystycznych dla grupy wokalnych harmoniach dwóch prowadzących równie ważnych głosów - Gary'ego Lourisa i Marka Olsona. Obaj komponują wspaniałe miękkie brzmieniowo piosenki w starym mocno amerykańskim stylu, pisali je razem. O wielkim przeboju "Waiting For The Sun" nawet nie trzeba specjalnie się rozpisywać, to ich wizytówka, jeśli ktoś nie zna tego utworu, nie zna dorobku The Jayhawks. A pozostałe? Wspaniale przyjazne dla ucha, o bogatych refrenach, atrakcyjnej melodyce i nienarzucającej się produkcji robią wrażenie pomimo upływu kilkunastu lat od premiery: "Two Angels", "Clouds", "Wichita". to tylko przykłady, bo żaden z utworów nie wybija sie tu jakoś szczególnie nie góruje nad pozostałymi. Nie ma tu nachalnych hitów, są doskonałe piosenki, właściwie tylko z takich składa się płyta "Hollywood Town Hall". Po latach wciąż można zachwycać się innym momentem, na dziś niech to będzie "Sister Cry", na jutro "Settled Down Like Rain", a po zapoznaniu się z tym nie za długim krążkiem, zapewniam każdy wybierze swojego faworyta. 9/10
|
|
| | |
|